
Spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z wiceprezesem Mateuszem Morawieckim nie zakończyło wewnątrzpartyjnego sporu, podczas gdy prezydent Karol Nawrocki złoży kolejny projekt referendum w sprawie polityki klimatycznej UE. Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow oczekuje powrotu na swoje stanowisko, Grecja uzyskała wyjątek w nowym pakiecie sankcji UE wobec Rosji, Moskwa uznała dostawy broni dla Ukrainy ze strony USA za niedopuszczalne, jemeńscy sojusznicy Iranu zaatakowali tankowce Arabii Saudyjskiej, a Unia Europejska nałożyła na Google karę w wysokości kilkuset milionów euro. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.
Spotkanie Kaczyńskiego i Morawieckiego nie zakończyło sporu w PiS
Spotkanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z wiceprezesem Mateuszem Morawieckim nie zakończyło wewnątrzpartyjnego sporu. Drugi z polityków, wbrew decyzji władz ugrupowania, nie zamierza rozwiązywać swojego stowarzyszenia Rozwój Plus.
Rozmowy liderów PiS w partyjnej siedzibie przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie trwały blisko trzy godziny. Komunikat po ich zakończeniu wydał rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek, który poinformował, że spotkanie miało konstruktywny charakter, ale nie rozwiązało głównego problemu w relacjach między liderami PiS. Bochenek podkreślił, że wszyscy parlamentarzyści jego partii mają takie same prawa jak i obowiązki.
W odpowiedzi były rzecznik rządu Morawieckiego Piotr Miller napisał na platformie X, że członkowie Rozwoju Plus chcą porozumienia, a nie upokorzenia — ich celem jest budowa PiS jako partii silnej, a nie zamkniętej dla innych środowisk. Mieli oni przekazać 21 propozycji wprowadzenia mechanizmów mających zakończyć obecny konflikt.
W czwartek o północy minął czas, do którego parlamentarzyści największego opozycyjnego ugrupowania mieli złożyć specjalne oświadczenia, że nie należą już do stowarzyszeń o charakterze politycznym — zostali do tego zobowiązani uchwałą prezydium Komitetu Politycznego PiS przyjętą 15 lipca.
Kulisy czwartkowego spotkania dwóch byłych premierów przedstawił portal interia.pl. Jego dziennikarze twierdzą, że zdaniem członków tak zwanej frakcji maślarzy, popierających kandydata na premiera Przemysława Czarnka, Kaczyński nie zamierza ustępować wobec nacisków ze strony członków stowarzyszenia Rozwój Plus. Szef PiS, według stronników Morawieckiego, woli partię mniejszą, ale będącą pod jego kontrolą — z tego powodu przychyla się on do stanowiska frakcji kierowanej przez Czarnka i byłego ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.
Nawrocki złoży kolejny projekt referendum ws. klimatu
Prezydent Karol Nawrocki ponownie złoży propozycję przeprowadzenia referendum w sprawie realizacji polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Poprzednia inicjatywa głowy państwa została odrzucona przez Senat.
Podczas spotkania z mieszkańcami Dębicy w województwie podkarpackim prezydent Nawrocki zapowiedział przedłożenie kolejnego projektu referendum. Polacy mieliby odpowiedzieć w nim na pytanie, czy są za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zdaniem głowy państwa nowe sformułowanie jest proste i nie sugeruje konkretnej odpowiedzi uczestnikom głosowania.
Teraz wszystko ma zależeć od Senatu, który w opinii prezydenta powinien pozostawić narodowi decyzję na temat wdrażania założeń Europejskiego Zielonego Ładu oraz systemu handlu emisjami dwutlenku węgla ETS. Pytanie referendalne musi zostać zatwierdzone przez Senat bezwzględną większością głosów w obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby jego członków.
Senatorowie w maju odrzucili pierwszą z propozycji przedstawionych przez Nawrockiego, twierdząc wówczas, że pytanie sformułowane przez prezydenta jest tendencyjne i sugerujące konkretną odpowiedź. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta zapowiadali, że kolejna inicjatywa głowy państwa nie da Senatowi pretekstu do odrzucenia postulatu przeprowadzenia referendum.
Były minister obrony Ukrainy oczekuje powrotu na stanowisko
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow oczekuje na propozycję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego powrotu na swoje stanowisko. Odwołanie Fedorowa wywołało masowe protesty Ukraińców, a on sam stał się liderem sondaży zaufania do polityków.
Ukraińskie media od kilku dni donosiły o kolejnych propozycjach składanych przez Zełenskiego Fedorowowi, które były szef resortu obrony miał odrzucać. Sam zainteresowany w końcu zabrał głos, dziękując głowie państwa za dotychczasowe oferty. Według Fedorowa obecnie o losach wojny, poza samymi żołnierzami, decydują jedynie prezydent, minister obrony i naczelny dowódca sił zbrojnych — jest on więc zainteresowany jedynie powrotem na swoje wcześniejsze stanowisko.
Fedorow, pełniąc funkcję ministra obrony, miał kontrolę zarówno nad transformacją wojska, jak i nad zamówieniami publicznymi oraz walką z korupcją — program ten realizował przez ostatnie pół roku. W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy odwołał szefa resortu obrony, co wywołało masowe protesty społeczne. Po kilku dniach demonstracji Zełenski zdymisjonował skonfliktowanego z Fedorowem generała Ołeksandra Syrskiego z funkcji naczelnego dowódcy sił zbrojnych Ukrainy.
Organizatorzy protestów mimo to zapowiedzieli organizację kolejnych manifestacji, dopóki Fedorow nie zostanie ponownie mianowany ministrem obrony. Z sondażu przeprowadzonego na początku tygodnia wynika, że cieszy się on zaufaniem 65 procent badanych, co oznacza wzrost o blisko 30 punktów procentowych. Fedorowowi ufa tym samym więcej Ukraińców niż Zełenskiemu.
Grecja uzyskała wyjątek w nowym pakiecie sankcji UE wobec Rosji
Grecja będzie mogła sprzedawać innym państwom importowany z Rosji skroplony gaz ziemny LNG. Dzięki temu ustępstwu krajom członkowskim Unii Europejskiej udało się zatwierdzić 21. pakiet sankcji wobec Rosji.
Grecja, dysponując największą flotą statków handlowych na świecie, blokowała dotąd wprowadzenie nowych ograniczeń. Władze w Atenach oczekiwały, że sankcje wobec Moskwy nie będą obejmować kupowania rosyjskiego gazu LNG. W ramach ustępstw inne unijne kraje członkowskie zgodziły się, żeby greckie firmy mogły nadal sprzedawać surowiec państwom nienależącym do wspólnoty.
Jak zauważa telewizja Euronews, na grecki rząd naciskał w tej sprawie przede wszystkim miliarder Jorgos Prokopiou. Należący do niego koncern Dynagas wraz ze swoimi spółkami zależnymi wynajął 11 statków, w tym siedem lodołamaczy, aby móc transportować rosyjski gaz LNG.
Wyjątek zawarty w 21. unijnym pakiecie sankcji wobec Rosji będzie corocznie poddawany przeglądowi. Grecja dzięki temu będzie mogła skorzystać z prawa weta, żeby wymuszać jego przedłużanie o kolejny rok. Europejscy dyplomaci przez kilka tygodni prowadzili negocjacje na temat kolejnych ograniczeń — wśród nich, z powodu sprzeciwu Niemiec i Portugalii, nie znalazł się zakaz importu ryb z Rosji. Z kolei Bułgarii udało się wymusić wykreślenie z listy sankcyjnej patriarchy Cyryla oraz założyciela koncernu Łukoil Wagita Alekperowa.
Rosja uznaje dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych za niedopuszczalne
Rosja uznaje dostawy broni ze Stanów Zjednoczonych do Ukrainy za niedopuszczalne. Trwający konflikt był głównym tematem rozmów między rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem a amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio.
Obaj politycy spotkali się przy okazji zorganizowanej na Filipinach konferencji Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej. Po półgodzinnej rozmowie rosyjski resort spraw zagranicznych wydał komunikat, w którym podkreślił, że Ławrow miał przekazać Rubio informacje na temat sytuacji na froncie. Szef rosyjskiej dyplomacji miał też powiedzieć amerykańskiemu sekretarzowi stanu, że dostawy broni dla ukraińskiej armii uznaje za niedopuszczalne, oraz skrytykował zaangażowanie Unii Europejskiej w konflikt.
Rosja ma być zarazem wciąż zainteresowana negocjacjami dyplomatycznymi na temat zakończenia wojny na Ukrainie. Moskwa oczekuje od Waszyngtonu realizacji ustaleń z sierpnia ubiegłego roku — na Alasce odbył się wówczas szczyt z udziałem prezydentów Rosji i USA Władimira Putina i Donalda Trumpa.
Rubio nie ujawnił szczegółów rozmów prowadzonych w Manili, stwierdzając jedynie, że były one „dobre i szczere”. Stany Zjednoczone są nadal gotowe odegrać konstruktywną rolę w sprawie zakończenia konfliktu na Ukrainie, ale według amerykańskiego sekretarza stanu nie należy oczekiwać szybkiego zawarcia porozumienia pokojowego. Rubio zadeklarował, że administracja Trumpa chce znaleźć kompromisowe rozwiązanie, jeśli tylko nadarzy się ku temu odpowiednia okazja — najpierw konieczne będzie przedstawienie nowych pomysłów i kilku nowych koncepcji.
Huti zaatakowali tankowce Arabii Saudyjskiej, Trump grozi Iranowi
Jemeński ruch Hutich, zgodnie z zapowiedziami, zaatakował dwa tankowce należące do Arabii Saudyjskiej. W odpowiedzi prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził uderzeniami we wspierający ugrupowanie Iran.
Huti zaatakowali dwa saudyjskie tankowce próbujące przepłynąć przez Morze Czerwone. Na jednym ze statków po ostrzale ze strony jemeńskich szyitów wybuchł pożar, w którym — według Saudyjczyków — nikt nie ucierpiał. Proirańskie ugrupowanie zrealizowało w ten sposób swoje groźby z początku tygodnia, gdy Huti ogłosili wprowadzenie morskiej blokady Arabii Saudyjskiej — jako odpowiedź na bombardowania międzynarodowego lotniska w jemeńskiej stolicy Sanie.
W ubiegłym tygodniu prosaudyjskie władze Jemenu poprzez swoje ataki uniemożliwiły lądowanie na nim dwóm samolotom transportowym z Iranu. Ostrzał dwóch saudyjskich tankowców został skrytykowany przez amerykańskiego prezydenta. Trump napisał na platformie Truth Social, że w razie kolejnych tego rodzaju uderzeń pociągnięty do odpowiedzialności zostanie Iran, ponieważ traktuje on Hutich jako swoich pełnomocników — samo jemeńskie ugrupowanie również stanie się obiektem ataków ze strony sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych.
Według saudyjskiego dziennika Arab News proirańska grupa zbrojna może doprowadzić do zamknięcia Cieśniny Bab al-Mandab, łączącej Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim — jest ona drugim najważniejszym szlakiem transportu surowców energetycznych po Cieśninie Ormuz.
UE nałożyła na Google karę w wysokości 890 mln euro
Unia Europejska nałożyła karę w wysokości 890 milionów euro na Google. Koncern technologiczny miał naruszyć unijne przepisy poprzez ograniczanie konkurencji.
Amerykański gigant został oskarżony przez Komisję Europejską o manipulowanie swoją wyszukiwarką — Google pozycjonowało w niej wysoko swoje usługi kosztem informacji o aplikacjach oferowanych przez konkurentów, a poza tym ograniczało możliwość wybierania alternatywnych rozwiązań w swoim sklepie Google Play.
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej do spraw czystej, sprawiedliwej i konkurencyjnej transformacji Teresa Ribera zarzuciła koncernowi niewywiązywanie się ze swoich zobowiązań. Google miał zignorować przepisy wprowadzone w ramach przyjętej trzy lata temu ustawy o rynkach cyfrowych. Hiszpańska polityk podkreśliła, że produkty powinny cieszyć się zainteresowaniem konsumentów ze względu na swoją jakość, a nie na pozycjonowanie w wyszukiwarce internetowej przez jej właściciela.
Portal Politico przypomina, że organ wykonawczy Unii Europejskiej rozpoczął dochodzenie w sprawie Google w 2024 roku. W tym samym czasie Komisja Europejska badała też postępowanie firm Apple i Meta, które zostały ukarane grzywnami w kwietniu 2025 roku. Przedłużanie postępowania wobec Google było krytykowane przez organizacje branżowe i społeczeństwo obywatelskie, zarzucające kierownictwu Komisji, na czele z Ursulą von der Leyen, obawy przed naciskami ze strony Stanów Zjednoczonych, regularnie krytykujących ustawodawstwo mające uderzać w interesy tamtejszych gigantów technologicznych.
Koncern ma 60 dni na dostosowanie się do oczekiwań Komisji Europejskiej. Google krytykuje karę, ponieważ ma ona doprowadzić do usunięcia funkcji wyszukiwania różnego rodzaju ofert w czasie rzeczywistym.
Źródło: Kanał Otwarty