Image
fot. Kanał Otwarty

Dwa polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy w pobliżu Koszalina, a państwa członkowskie UE porozumiały się co do przeciwdziałania kolejnym kryzysom migracyjnym na granicach zewnętrznych. Stany Zjednoczone zapowiedziały rychłe otwarcie Cieśniny Ormuz, największe firmy naftowe zarobiły dziesiątki miliardów dolarów na kryzysie w Zatoce Perskiej, były głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny nie wierzy w przystąpienie swojego kraju do NATO, Jarosław Kaczyński uważa, że Mateusz Morawiecki jest w jakimś dziwnym stanie, a sekretarz stanu w Kancelarii Premiera skrytykowała rząd za sposób komunikowania swoich działań. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.


Polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy

Dwa polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy, który przelatywał 56 km na północny zachód od Koszalina nad polską wyłączną strefą ekonomiczną.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że polskie myśliwce zostały poderwane do lotu we wtorek w związku z wykryciem aktywności ze strony Rosji. 56 km na północny zachód od Koszalina w województwie zachodniopomorskim pojawił się rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, który posiada zdolności pozwalające na wykrywanie pracy radarów, systemów łączności i systemów obrony powietrznej.

Wiceszef rządu zarzucił Rosji przeprowadzenie kolejnej prowokacji, zarazem nie oskarżając jej o naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, ponieważ obszar, nad którym pojawiła się maszyna, jest jedynie polską wyłączną strefą ekonomiczną. Rosjanie, zdaniem szefa MON, mają w ten sposób testować gotowość bojową Sojuszu Północnoatlantyckiego.

To drugi tego rodzaju incydent w ciągu zaledwie dwóch dni. W poniedziałek rosyjski Ił-20 leciał 20 km od Ustki w województwie pomorskim, także znajdując się na wodach międzynarodowych. Maszyna odleciała do Rosji po przekazaniu jej sygnałów nakazujących opuszczenie tego terytorium.

UE chce przeciwdziałać kolejnym kryzysom migracyjnym na granicach

Państwa członkowskie Unii Europejskiej chcą przeciwdziałać powstawaniu kolejnych kryzysów migracyjnych na granicach zewnętrznych wspólnoty. Podczas posiedzenia ministrów krajów unijnych w Brukseli nie skupiano się już na krytyce Hiszpanii.

We wtorek w stolicy Belgii obradowali ministrowie spraw wewnętrznych państw należących do UE. Ich nadzwyczajne spotkanie było poświęcone ubiegłotygodniowemu kryzysowi migracyjnemu w Ceucie, do hiszpańskiego miasta znajdującego się na kontynencie afrykańskim. W ciągu zaledwie dwóch dni przybyło tam 72 tysiące nielegalnych imigrantów.

Jak zauważa portal Politico, szefowie resortów spraw wewnętrznych krajów członkowskich wspólnoty chwalili Hiszpanię za szybkie poradzenie sobie z kryzysem — to znacząca zmiana w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdy część państw wzywało nawet do wyrzucenia Hiszpanii ze strefy Schengen. W tej kwestii najbardziej radykalna była premier Włoch Giorgia Meloni.

W Brukseli zademonstrowano jedność Unii Europejskiej w obliczu problemów z nielegalną imigracją. Europejscy ministrowie spraw wewnętrznych zaapelowali do wszystkich rządów, żeby w przypadku kolejnych tego rodzaju wydarzeń ściślej koordynowali wspólne działania. Francuski minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez skrytykował niektóre kraje za wykorzystywanie sytuacji z Ceuty do wprowadzania podziałów w Unii Europejskiej — jego zdaniem tego rodzaju działania są wykorzystywane przez państwa wrogie wspólnocie.

Unijny komisarz do spraw migracji Magnus Brunner uznał kryzys na hiszpańsko-marokańskiej granicy za zinstrumentalizowany przez przemytników ludzi. Nie chciał on mówić na temat roli Maroka w przepuszczeniu nielegalnych imigrantów na terytorium Hiszpanii. Współpracę z tym krajem w zakresie odsyłania obcokrajowców chwalił za to hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska.

USA zapowiadają rychłe otwarcie Cieśniny Ormuz

Stany Zjednoczone zapowiedziały rychłe zawarcie umowy z Iranem w sprawie ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. Iran kontynuował negocjacje z Omanem na temat zapewnienia bezpieczeństwa na jednym z najważniejszych światowych szlaków transportowych.

Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent przekazał mediom, że porozumienie powinno zostać podpisane najpóźniej w środę. Oba państwa miałyby też wypracować bardziej znormalizowane stanowisko w tym konflikcie. Sekretarz stanu USA Marco Rubio nie był równie optymistycznie nastawiony do kwestii zawarcia umowy — powiedział jedynie, że w amerykańsko-irańskich negocjacjach odnotowano postęp, ale nie poczyniono wciąż daleko idących ustaleń w sprawie otwarcia cieśniny.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kataru poinformowało o progresie w rozmowach, które we wtorek wieczorem były już na zaawansowanym etapie. Zainteresowane strony miały wymieniać się projektami porozumienia w tej sprawie, a pośrednicy w pertraktacjach między Ameryką a Iranem pracowali nad krótkoterminowym rozwiązaniem dotyczącym żeglugi w rejonie Zatoki Perskiej.

Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmail Baghaei, w wypowiedzi cytowanej przez katarską stację Al-Jazeera, mówił jedynie o trwających negocjacjach między Iranem a Omanem. Dialog między tymi krajami dotyczy zapewnienia bezpieczeństwa ruchu przez Cieśninę Ormuz, czyli wytyczenia bezpiecznych szlaków dla statków przepływających przez ten szlak transportowy. Teheran chce wypracować z Maskatem przynajmniej tymczasowe rozwiązanie na najbliższe trzy miesiące.

Firmy naftowe zarobiły miliardy na kryzysie w Zatoce Perskiej

Osiem największych firm naftowych zarobiło 93 miliardy dolarów na kryzysie w Zatoce Perskiej, ujawnił dziennik The Guardian. Eksperci do spraw rynku energetycznego zarzucają koncernom czerpanie zysków z ludzkich tragedii.

Od marca do czerwca osiem największych przedsiębiorstw z sektora ropy naftowej zarobiło pieniądze w związku z gwałtownym wzrostem ceny surowca. Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem w krytycznych momentach wywindowała cenę za baryłkę ropy do poziomu 126 dolarów. Z danych przytoczonych przez brytyjską gazetę wynika, że firmy Saudi Aramco, BP, Shell, Equinor, TotalEnergies, Eni, Chevron i ExxonMobil zarabiały wiosną blisko 700 tysięcy dolarów na minutę. Wyceny tych przedsiębiorstw wzrosły dzięki temu łącznie o 600 miliardów dolarów.

Największe zyski ze sprzedaży ropy naftowej odnotowało Saudi Aramco. Koncern z Arabii Saudyjskiej odnotował kwartalny wzrost dochodów o 34%, choć jego infrastruktura została uszkodzona podczas ataków ze strony Iranu i jemeńskiego ruchu Huti.

Specjaliści wypowiadający się dla Guardiana uważają rosnące zyski firm naftowych za osiągane kosztem ludzkich tragedii, bo wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do wzrostu cen energii elektrycznej dla milionów gospodarstw domowych. W ich opinii przedsiębiorstwa działające w tym sektorze powinny zapłacić za przyczynianie się do zmian klimatycznych na świecie.

Załużny nie wierzy w przystąpienie Ukrainy do NATO

Były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny nie wierzy w przystąpienie swojego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Alternatywą dla członkostwa w organizacji miałoby być dołączenie do tworzących się dopiero sojuszy militarnych.

Ukraiński generał, pełniący obecnie funkcję ambasadora w Wielkiej Brytanii, skomentował dotychczasowe starania Ukrainy o przystąpienie do NATO. Podczas spotkania dyplomatów w Kijowie powiedział, że przez 12 lat słuchał „bajek” na ten temat, starając się dostosować ukraińską armię do standardów sojuszu. Mimo tych działań nie wierzy on w członkostwo Ukrainy w organizacji.

Skrytykował on sam sposób funkcjonowania NATO — Załużny uważa, że sojusz kieruje się w swoich wymaganiach doktrynami z czasów II wojny światowej, dlatego Ukraina nie spełnia jego oczekiwań. Z tego powodu organizacja najprawdopodobniej spędzi kolejnych 12 lat na próbach osiągnięcia choćby połowy poziomu Federacji Rosyjskiej.

Zdaniem ambasadora Ukrainy w Londynie dużo większe korzyści można odnieść z funkcjonowania w ramach dopiero tworzących się formatów — najprawdopodobniej będzie nim przede wszystkim Europejski Blok Bezpieczeństwa Militarnego, a także rozpoczynające swoją działalność Połączone Siły Ekspedycyjne, powołane w 2015 roku przez Wielką Brytanię i państwa Europy Północnej.

Portal The Kyiv Independent przypomina, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił o możliwości odroczenia przystąpienia jego kraju do NATO — musiałby on otrzymać najpierw gwarancje bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych i sojuszników z Europy.

Kaczyński: Morawiecki jest w jakimś dziwnym stanie

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński uważa, że lider Stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusz Morawiecki jest w jakimś dziwnym stanie. Były wiceprezes PiS w ciągu ostatnich kilku dni zaczął krytykować działania podejmowane przez kierowany przez siebie wcześniej gabinet.

Za pośrednictwem platformy X Kaczyński odniósł się do kilku wypowiedzi Morawieckiego. Stwierdził, że dla byłego szefa rządu wrogiem jest PiS, a nie premier i przewodniczący Koalicji Obywatelskiej Donald Tusk. Lider Rozwoju Plus, zdaniem prezesa PiS, ma teraz poszukiwać swoich nowych koalicjantów w innych środowiskach.

Ponadto Kaczyński zarzucił Morawieckiemu zrzucanie z siebie odpowiedzialności za działania podejmowane, gdy od 2017 do 2023 roku był premierem. Prezes PiS uważa, że były wiceprezes ugrupowania mógł publicznie odciąć się od decyzji koalicji rządowej albo zwyczajnie zrezygnować z funkcji szefa rządu.

Z zamieszczonego wpisu wynika, że Morawiecki miał zapewniać członków Rozwoju Plus, iż w wyborach parlamentarnych oba skłócone obecnie środowiska wystartują ze wspólnej listy. Według Kaczyńskiego, po ostatnich wystąpieniach byłego premiera trudno w to uwierzyć, a sam Morawiecki ma znajdować się w jakimś dziwnym stanie.

W poniedziałek szef Rozwoju Plus zapowiedział przekształcenie swojego stowarzyszenia w partię polityczną. We wcześniejszych rozmowach z mediami zaczął z kolei odcinać się od polityki prowadzonej przez kierowany przez siebie gabinet. Morawiecki twierdzi, że sprzeciwiał się choćby pomysłom wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych, zakazu trzymania psów na łańcuchach, zniesienia kompromisu aborcyjnego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego czy daleko idącym ograniczeniom podczas pandemii koronawirusa.

Sekretarz stanu krytykuje rząd za komunikację ze społeczeństwem

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Katarzyna Kotula skrytykowała rząd Donalda Tuska za sposób komunikacji ze społeczeństwem. Nawet członkowie gabinetu, jej zdaniem, często nie wiedzą, czym zajmuje się koalicja rządowa.

Polityk Lewicy napisała na platformie X, że komunikowanie się jest największą piętą achillesową rządu. Skrytykowała też jego rzecznika Adama Szłapkę, który jej zdaniem zabiera głos jedynie na temat działań podejmowanych przez samego premiera Tuska. Między innymi z tego powodu nawet ministrowie i parlamentarzyści z partii tworzących koalicję rządową nie wiedzą, czym w danej chwili zajmuje się popierany przez nich gabinet.

W opinii Kotuli rząd zepchnął sam siebie do defensywy. Informacje na temat przygotowywanych zmian czy raportów nie wystarczą, aby w przyszłym roku możliwe było pokonanie w wyborach parlamentarnych opozycyjnej prawicy. Jeśli Koalicja Obywatelska, Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe, Polska 2050 i Unia Centrum mają rządzić w następnej kadencji parlamentu, muszą najpóźniej jesienią zmienić swoją strategię komunikacyjną.

W trakcie wtorkowego posiedzenia rządu Tuska zaprezentowany został raport na temat realizacji 58 priorytetów koalicji rządowej. Minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek powiedział telewizji Polsat News, że do priorytetów będą należeć prace nad deregulacją, cyfryzacją, sektorem energetycznym, gospodarką i jakością usług publicznych oferowanych przez państwo.

Źródło: Kanał Otwarty

Jeśli znalazłeś błąd w tekście, prosimy o powiadomienie nas zaznaczając wybrany fragment i wciskając Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: