
W wypadku polskiego autokaru na Węgrzech zginęło 12 osób, a prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów święta Wojska Polskiego skrytykował pożyczkę w ramach programu obronnego SAFE. Premier Donald Tusk chce uniknąć wojny, szef polskiej dyplomacji proponuje utworzenie legionu europejskiego, imigranci ponownie próbowali przedostać się do hiszpańskiej Ceuty, talibowie pięć lat po odzyskaniu władzy zachęcają inne kraje do inwestowania w Afganistanie, Iran oskarżył Katar o przetrzymywanie swoich pilotów, a Belgia mierzy się z największymi pożarami w swojej historii. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech zabrał 12 istnień
12 osób zginęło w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Rząd wysłał do tego kraju specjalny samolot z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz służb medycznych.
W nocy z soboty na niedzielę autokar przewożący pielgrzymów wracających z Medziugorje w Bośni i Hercegowinie wpadł do rowu przy autostradzie M3 we wschodniej części Węgier. Znajdowało się w nim łącznie 59 osób. 12 zginęło, a 10 w stanie poważnym lub zagrażającym życiu zostało przewiezionych do szpitali w pobliskich Debreczynie, Egerze i Miszkolcu.
Premier Donald Tusk wysłał na Węgry specjalny samolot z przedstawicielami resortu spraw zagranicznych i służb medycznych, mających dokonać oceny stanu osób poszkodowanych w wypadku. Po powrocie do Polski ranni mają otrzymać wszelką pomoc od służby zdrowia.
Śledztwo w sprawie katastrofy wszczęła już Prokuratura Okręgowa w Krośnie, która po uzyskaniu zgody ze strony Węgier ma wysłać na miejsce wypadku swojego prokuratora. Węgierski portal Telex HU przekazał, że policja zatrzymała jednego z kierowców autokaru — najprawdopodobniej zasnął on za kierownicą w trakcie prowadzenia pojazdu.
Nawrocki krytykuje pożyczkę SAFE, Tusk chce uniknąć wojny
Prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów święta Wojska Polskiego skrytykował pożyczkę zaciągniętą w ramach programu obronnego SAFE. Premier Donald Tusk chce uniknąć wojny poprzez wzmacnianie potencjału polskiej armii.
Głowa państwa odniosła się do programu obronnego Unii Europejskiej w trakcie sobotniej defilady w Warszawie. Prezydent Nawrocki powiedział, że wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie, nie w sejfie w innych stolicach, a sprzęt dla wojska polskiego prezentowany podczas wydarzenia został zakupiony za pieniądze polskich podatników. Dodał, że na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisany jest Bóg, honor i ojczyzna, a nie sejf.
Do unijnej pożyczki w swoim przemówieniu nawiązał następnie wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, rozszyfrowując skrót SAFE jako S jak sojusze, A jak armia, F jak fabryki, E jak Europa. Ponadto szef MON poinformował, że Wojsko Polskie liczy obecnie 220 000 osób, w tym żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Docelowo rządzący chcą stworzyć armię składającą się z 300 000 wojskowych służących na co dzień oraz z 200 000 rezerwistów.
Premier Tusk wziął z kolei udział w obchodach 106. rocznicy bitwy warszawskiej, zorganizowanych w Gdyni. W przemówieniu wygłoszonym przy okazji parady morskiej podkreślił, że chce uniknąć wojny, a można tego dokonać jedynie poprzez zbudowanie własnych czterech filarów bezpieczeństwa: ochrony polskiej granicy, budowania sojuszy i relacji międzynarodowych, dalszych inwestycji w wojsko oraz rozwoju gospodarczego Polski.
Nawiązując do programu SAFE, szef rządu skrytykował jego zawetowanie przez głowę państwa. Zdaniem Tuska oznaczało to blokowanie 180 miliardów złotych dla polskich służb mundurowych i przemysłu zbrojeniowego. Umowa o pożyczce z Unią Europejską, mimo sprzeciwu prezydenta, została podpisana w maju przez premiera i ministra obrony narodowej. W tym samym miesiącu Bruksela wysłała Warszawie pierwszą zaliczkę w ramach programu SAFE.
Sikorski proponuje utworzenie legionu europejskiego
Utworzenie legionu europejskiego z udziałem weteranów Sił Zbrojnych Ukrainy zaproponował wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Realizacja tego pomysłu miałaby stać się częścią działań na rzecz zacieśnienia współpracy militarnej między państwami członkowskimi Unii Europejskiej.
Szef polskiej dyplomacji wypowiedział się na ten temat w rozmowie z greckim dziennikiem Kathimerini. Nowa międzynarodowa jednostka miałaby składać się zarówno z żołnierzy z krajów unijnych, jak i z ukraińskich weteranów mających doświadczenie z wojny z Rosją. Integracja militarna członków Unii Europejskiej nie ma zarazem stanowić alternatywy dla Sojuszu Północnoatlantyckiego.
W opinii ministra Sikorskiego w ramach NATO konieczne jest wzmocnienie jego europejskiego filaru, ponieważ rola Stanów Zjednoczonych będzie ewoluować. Dlatego Europa musi w większym stopniu dbać o swoje bezpieczeństwo przy równoczesnym amerykańskim wsparciu wywiadowczym i technologicznym.
Propozycja została skrytykowana przez byłego szefa MON i przewodniczącego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusza Błaszczaka. Za pośrednictwem platformy X uznał on legion europejski za próbę stworzenia alternatywy dla Sojuszu Północnoatlantyckiego. Serwis internetowy tygodnika Do Rzeczy przypomina, że po raz pierwszy polski wicepremier przedstawił swoją koncepcję na początku roku — przed styczniowym posiedzeniem Rady do Spraw Zagranicznych w Brukseli przedstawiał legion europejski jako alternatywę wobec propozycji utworzenia Europejskiej Armii Federalnej. Państwa członkowskie wspólnoty miałyby ustalić zakres użycia przez niego broni, a jego funkcjonowanie miałoby być finansowane ze wspólnego unijnego budżetu.
Imigranci ponownie próbowali przedostać się do Ceuty
Marokańskie siły bezpieczeństwa powstrzymują tysiące imigrantów przed próbami przedostania się na terytorium hiszpańskiej Ceuty. Aresztowano prawie 300 osób, spośród których większość stanowili obywatele państw Afryki subsaharyjskiej.
Grupa nielegalnych imigrantów miała ukrywać się na obrzeżach marokańskiego miasteczka Al-Fnideq, znajdującego się niedaleko hiszpańsko-marokańskiej granicy. W sobotę próbowali oni przedostać się na teren Ceuty, dlatego interweniowały marokańskie służby bezpieczeństwa, którym udało się zapobiec szturmowi na hiszpańskie miasto autonomiczne.
Marokańska policja zatrzymała łącznie 294 osoby, spośród których tylko 46 posiadało paszport Maroka, a pozostali są obywatelami państw położonych w regionie Afryki subsaharyjskiej. Jak przekazała telewizja Euronews, marokańskie służby rozlokowały punkty kontrolne przy wjeździe do Al-Fnideq. Działania tamtejszej policji wspomagają drony zwiadowcze i motorówki marokańskiej Marynarki Wojennej.
W niedzielę do Ceuty przybyła hiszpańska minister zdrowia Mónica García, a dzisiaj przyjedzie także minister do spraw migracji Elma Saiz. Władze miasta domagają się stworzenia zjednoczonego dowództwa mającego zająć się trwającym od dwóch tygodni kryzysem migracyjnym oraz utworzenia szpitala polowego.
Opozycyjna centroprawicowa Partia Ludowa zaproponowała zmianę prawa, aby uniemożliwić obcokrajowcom składanie wniosków o azyl w Ceucie. Dziennik La Razón przekazał, że celem ugrupowania będącego liderem sondaży jest zniechęcenie imigrantów do podejmowania prób przekraczania hiszpańsko-marokańskiej granicy.
Talibowie zachęcają do inwestowania w Afganistanie
Talibowie, świętując pięciolecie odzyskania władzy, wezwali inne kraje do inwestowania w Afganistanie. Specjalny sprawozdawca ONZ do spraw sytuacji praw człowieka w Afganistanie Richard Bennett ostrzega przed narastającym kryzysem praw człowieka w tym państwie.
Talibowie zorganizowali centralne obchody w afgańskiej stolicy. Ich uczestnicy pojawili się między innymi pod dawną ambasadą Stanów Zjednoczonych w Kabulu, gdzie odbyła się parada sportowców — świętowali w ten sposób pięciolecie opuszczenia Afganistanu przez międzynarodową koalicję kierowaną właśnie przez Amerykę.
Rzecznik afgańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Zia Ahmad Takal zachęcał inne państwa do zwiększenia inwestycji w jego kraju, choć rządy talibów nadal nie zostały uznane na arenie międzynarodowej. Jego zdaniem Afganistan może zaoferować potencjalnym inwestorom dużo gospodarczych możliwości. Liderzy talibów uważają, że sytuację w kierowanym przez nich państwie należy ustabilizować poprzez uznanie ich rządów, a nie prowadzoną przez kraje zachodnie politykę sankcji.
Katarska telewizja Al Jazeera przypomina, że miliardy dolarów z afgańskich rezerw zostały zamrożone w zagranicznych bankach. Politykę rządu talibów skrytykował specjalny sprawozdawca ONZ do spraw sytuacji praw człowieka — Bennett uważa, że w Afganistanie ma miejsce duży kryzys przestrzegania praw człowieka, a kilka dni wcześniej, w oświadczeniu cytowanym przez Deccan Herald, ostrzegał przed nowymi przepisami: dekret regulujący separację małżonków może doprowadzić do przyzwolenia na małżeństwa z nieletnimi.
Iran oskarża Katar o przetrzymywanie pilotów
Iran oskarżył Katar o przetrzymywanie trzech jego pilotów, których samoloty zostały zestrzelone w marcu. Doha zarzuciła Teheranowi rozpowszechnianie oświadczeń wprowadzających w błąd.
Kierujący irańskim komitetem do spraw zaginionego personelu generał Mohammad Bagherzadeh poinformował w liście wysłanym do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, że Katar od ponad pięciu miesięcy przetrzymuje trzech pilotów z Iranu — ich maszyny miały zostać zestrzelone podczas wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Członkowie irańskich sił powietrznych od marca nie mają kontaktu ze swoimi rodzinami ani z krajowymi dyplomatami. Z tego powodu Sztab Generalny Sił Zbrojnych Islamskiej Republiki Iranu domaga się międzynarodowej interwencji w celu ich uwolnienia.
Katar zaprzeczył informacjom przekazywanym przez Iran, uznając je za wprowadzające w błąd. Katarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych twierdzi, że w marcu zestrzelona została jedna z irańskich maszyn, w której znalezione zostały zwłoki pilota — Doha, zgodnie z prawem humanitarnym, miała skontaktować się w tej sprawie z Teheranem.
Według telewizji Al-Jazeera obrona powietrzna Kataru na początku marca broniła największej w regionie Bliskiego Wschodu bazy lotniczej Stanów Zjednoczonych — lotnisko Al Udeid miało zostać wówczas zaatakowane przez bombowce z Iranu. Katarczykom udało się zestrzelić dwie maszyny Su-24.
Belgia zmaga się z największymi pożarami w historii
Belgia zmaga się z największymi pożarami w swojej historii. Węgry z powodu niskiej wody na Dunaju musiały zatopić specjalne barki, które mają pomóc w chłodzeniu elektrowni atomowej w Paks.
Blisko ćwierć tysiąca belgijskich strażaków i przedstawicieli innych służb walczy z pożarem w rezerwacie przyrody na granicy belgijsko-niemieckiej. Ogień strawił już blisko 3000 hektarów tamtejszego lasu. Belgijska straż pożarna zwróciła się o pomoc do innych państw Unii Europejskiej, licząc głównie na wsparcie lotnicze.
W niedzielę rano wodę z pobliskiego jeziora pobierały belgijskie i holenderskie samoloty. Belgii w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności mają też pomóc Czechy, Niemcy, Norwegia i Szwecja.
Portal Politico podkreśla, że podobne problemy występują w niemal całej Europie. W niedzielę z pożarami lasów w kilku częściach kraju walczyli strażacy z Francji, a kilka dni temu ewakuowani zostali mieszkańcy popularnych miejscowości turystycznych w Chorwacji. W te wakacje z kataklizmem musiały mierzyć się też służby w Grecji, Niemczech czy Hiszpanii.
Węgry walczą z kolei z suszą i niskim poziomem Dunaju. W niedzielę na rzece zatopiono specjalne barki mające podnieść jej poziom — woda jest potrzebna do schłodzenia reaktorów w elektrowni atomowej w Paks, pracujących obecnie jedynie z połową mocy. Władze Węgier nie wykluczają możliwości całkowitego wyłączenia obiektu, gdy Dunaj osiągnie swój poziom krytyczny.
Źródło: Kanał Otwarty