
Obrońcy praw człowieka alarmują o możliwej śmierci Polaka w Rosji
W najnowszym raporcie organizacji Memoriał, zdelegalizowanej przez rosyjskie władze, pojawiła się informacja o śmierci obywatela Polski w jednym z aresztów śledczych Federacji Rosyjskiej. Mężczyzna miał trafić do SIZO w Taganrogu, a miesiąc później zmarł.
Jak miało dojść do tragedii?
Według relacji działaczy, Polak przyjechał na Ukrainę, „aby zobaczyć, co tam się dzieje”. Podczas podróży na wschód kraju przypadkowo wjechał na rosyjski posterunek wojskowy, gdzie został zatrzymany.
Z raportu wynika, że był regularnie bity – rzekomo za brak znajomości języka rosyjskiego oraz za wsparcie dla Ukrainy. Pobicia były tak brutalne, że miał stracić władzę w nogach.
Brak danych o tożsamości
Informację przekazał jeden z informatorów Memoriału, jednak nie są znane personalia mężczyzny ani szczegółowa lokalizacja zdarzenia.
MSZ: brak oficjalnych zawiadomień
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że Rosja nie przekazała żadnych komunikatów:
„Zgodnie z konwencją konsularną Rosja ma obowiązek zawiadomić o zatrzymaniu lub śmierci polskiego obywatela. Nie otrzymaliśmy takich informacji” – przekazał rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
Służby państwowe analizują obecnie listy Polaków zaginionych na terytorium Ukrainy od początku wojny.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”