
10 kwietnia 2010 roku świat obiegła tragiczna wiadomość: pod Smoleńskiem rozbił się samolot Tu-154. Katastrofa pochłonęła życie 96 osób, w tym całej elity państwowej Polski z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Polska delegacja udawała się do Katynia, aby oddać hołd polskim oficerom zamordowanym przez NKWD w 1940 roku.
Tragiczna symbolika i niewygłoszone przemówienie
Symbolika tej podróży jest wstrząsająca: polska elita zginęła w drodze na miejsce masowego mordu swoich rodaków dokonanego przez reżim radziecki. W przemówieniu, którego Lech Kaczyński nigdy nie wygłosił, Katyń został nazwany aktem ludobójstwa i „najtragiczniejszym przystankiem” na drodze, która rozpoczęła się od paktu Mołotow — Ribbentrop.

Prorocze słowa Kaczyńskiego
Lech Kaczyński był jednym z liderów, którzy trzeźwo oceniali rosyjskie zagrożenie. Już w 2008 roku w Tbilisi ostrzegał świat: „Świetnie wiemy: dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”.
Dziś, 16 lat po katastrofie lotniczej, której przyczyny wciąż budzą wiele pytań, słowa te brzmią bardziej aktualnie niż kiedykolwiek. Pamięć o ofiarach Smoleńska pozostaje symbolem walki o prawdę i godność.