
Kierowca wiozący polskich pielgrzymów jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku na Węgrzech, a wiceminister obrony narodowej twierdzi, że Polska szykuje się na prowokacje ze strony Rosji. Donald Trump grozi Omanowi atakiem w związku z sytuacją w Cieśninie Ormuz, Stany Zjednoczone ograniczają ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową, funkcjonariusze ukraińskich centrów rekrutacyjnych mieli tworzyć grupy przestępcze, na Ukrainie odbyły się kolejne protesty przeciwko zdymisjonowaniu ministra obrony narodowej, a prezes InPostu spiera się z Metą o wykorzystywanie jego wizerunku. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.
Kierowca autokaru podejrzany o wypadek na Węgrzech
Kierowca wiozący polskich pielgrzymów powracających z Medziugorje jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego na Węgrzech. Do Polski z Węgier została przetransportowana grupa 21 osób rannych w niedzielnej katastrofie.
Węgierska policja zatrzymała jednego z dwóch kierowców wiozących pielgrzymów wracających z Bośni i Hercegowiny. Jest on podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego skutkującego zdarzeniem o charakterze masowym. Został w poniedziałek przesłuchany przez prokuratorów ze wschodnich Węgier, ale nie złożył jeszcze obszernych wyjaśnień.
Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że polski kierowca zasnął za kierownicą prowadzonego przez siebie autokaru, co spowodowało zjechanie pojazdu z drogi, a następnie jego przewrócenie się do rowu. W wypadku zginęło 12 osób, z kolei 10 przewieziono do węgierskich szpitali w ciężkim stanie.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Rzeszowie wylądował samolot z 21 lżej rannymi mieszkańcami województwa podkarpackiego. Niektórzy z nich mają trafić do szpitali w Warszawie pod obserwację specjalistów. Według Radia RMF FM część rannych jest w na tyle złym stanie, że musieli oni pozostać w węgierskich placówkach.
Ministerstwo Zdrowia pozostaje w kontakcie z władzami Węgier w sprawie sprowadzenia ciał ofiar wypadku w rejonie wsi Mezőkövesd. Wciąż trwa identyfikacja szczątków niektórych zmarłych oraz wystawianie aktów zgonu. Resort wraz z wojewodą podkarpackim i władzami lokalnymi koordynuje też kwestie uzyskania odpowiednich zgód na transport zwłok z Węgier.
Polska szykuje się na prowokacje ze strony Rosji
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk powiedział, że Polska szykuje się do wojny, licząc na to, że ona nigdy nie nastąpi. W ciągu kilku najbliższych miesięcy spodziewa się on prowokacji ze strony Rosji.
Wiceszef resortu obrony narodowej w rozmowie z Super Expressem odniósł się do kwestii rosnących wydatków państwa na zbrojenia. Podkreślił, że 80% możliwości budowanego systemu antydronowego powstaje z myślą o warunkach wojennych — poprzez wzmacnianie potencjału Wojska Polskiego rządzący szykują się do wojny, licząc, że ona nigdy nie nastąpi.
W opinii wiceministra Tomczyka Rosja po zakończeniu konfliktu na Ukrainie może zacząć odbudowywać swoje możliwości militarne, aby doprowadzić do następnego starcia. Obecnie nie jest ona w stanie zaatakować państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Polityk Koalicji Obywatelskiej z powodu rosyjskiego zagrożenia uważa za konieczne dalsze wspieranie Ukrainy, bo ta trzyma Rosję z dala od Polski. Polskie władze przygotowują się zarazem na możliwą rosyjską prowokację, która zdaniem wiceministra obrony narodowej może nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy.
Tomczyk liczy, że współpraca prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych, Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa, będzie się rozwijać, ponieważ jest ważna z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa. Zarzucił przy tej okazji Prawu i Sprawiedliwości brak wsparcia dla polskiego rządu w jego relacjach z amerykańskimi władzami.
Trump grozi Omanowi w związku z Cieśniną Ormuz
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump grozi zbombardowaniem Omanu, jeśli będzie on przeszkadzał działaniom jego kraju wobec Cieśniny Ormuz. Od kilku tygodni Oman prowadzi negocjacje z Iranem na temat uregulowania statusu tego szlaku transportowego.
W rozmowie z telewizją Fox News amerykański przywódca stwierdził, że nie śpieszy się w sprawie zawarcia porozumienia z Iranem, choć w poniedziałek minął 60-dniowy rozejm przewidziany we wstępnej umowie między Waszyngtonem a Teheranem. Trump nadal liczy na skuteczność presji gospodarczej wywieranej na Iran, która ma przymusić ten kraj do zawarcia pokoju.
Odnosząc się do trwających równolegle rozmów między Iranem a Omanem, prezydent USA zagroził zbombardowaniem omańskiego terytorium — atak mógłby nastąpić, gdyby Omańczycy przeszkadzali Amerykanom w działaniach prowadzonych wobec Irańczyków. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych mają kontynuować blokadę irańskich portów i samej Cieśniny Ormuz.
Telewizja CNN przypomina o wcześniejszych groźbach Trumpa wobec Omanu, będącego dotąd bliskim sojusznikiem jego kraju. W maju powiedział on, że Oman zostanie „wysadzony w powietrze”, jeśli nie będzie zachowywał się wobec Iranu tak jak inni sojusznicy Ameryki w regionie Bliskiego Wschodu. Trump dodał we wspomnianym wywiadzie, że Biały Dom prowadzi zakulisowe negocjacje z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, nazywając irańskie wojsko „dobrymi chłopakami, którzy powoli umierają”.
USA ograniczają ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową
Stany Zjednoczone ograniczą wspólne ćwiczenia wojskowe z Koreą Południową ze względu na dobre kontakty z Koreą Północną. Seul mimo to liczy na dalszą współpracę z Waszyngtonem.
Amerykański prezydent Donald Trump za pośrednictwem platformy Truth Social przekazał, że zdecydował się na ograniczenie wspólnych manewrów wojskowych z Koreą Południową. Powołał się w tym kontekście na dobre relacje z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem oraz na brak wsparcia Korei Południowej dla ataku USA na Iran.
Zdaniem Trumpa ćwiczenia sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i Republiki Korei są kosztowne, a znaczną część wydatków na manewry pokrywa jego państwo. Dodatkowo wysyłają one zły sygnał Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej, która w trakcie jego rządów nie stanowi zagrożenia i okazuje szacunek Ameryce.
Jak przekazał dziennik The Korea Times, w poniedziałek rozpoczęły się doroczne amerykańsko-południowokoreańskie ćwiczenia Ulchi Freedom Shield. Tym razem przeprowadzonych zostanie tylko 14 manewrów na poligonach, gdy przed rokiem zorganizowano ich 22.
Do słów Trumpa odniosły się władze Korei Południowej. Seul, mimo zapowiedzi Waszyngtonu, liczy na kontynuację obustronnej współpracy militarnej, a także na owocny dialog między Ameryką a Koreą Północną. Kancelaria prezydenta Republiki Korei uważa, że rozmowy Trumpa z Kimem mogłyby zakończyć konflikt na półwyspie koreańskim. Pod koniec ubiegłego tygodnia południowokoreańska głowa państwa wezwała do zakończenia stanu wojny z północnokoreańskim sąsiadem. Seul i Pjongjang od 1953 roku znajdują się w stanie formalnego rozejmu.
Funkcjonariusze centrów rekrutacji w Ukrainie mieli tworzyć grupy przestępcze
Funkcjonariusze terytorialnych centrów rekrutacji do Sił Zbrojnych Ukrainy mieli tworzyć zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się fałszowaniem dokumentów pozwalających na unikanie obowiązku służby wojskowej. Według portalu TSN ukraińska policja ma być wstrząśnięta skalą nieprawidłowości w komisjach mobilizacyjnych.
W nielegalny proceder pozwalający na unikanie służby wojskowej mają być zamieszani funkcjonariusze innych służb oraz osoby cywilne. Zorganizowane grupy przestępcze tworzone przez osoby zasiadające w terytorialnych centrach rekrutacji składają się na ogół z kilku członków, odpowiadających za pośrednictwo w załatwianiu zwolnień z armii — negocjują oni sprawdzanie rejestrów wojskowych lub wpływają na decyzje podejmowane przez innych urzędników.
Ukraińska Komenda Główna Policji, ze względu na skalę procederu, sprawdza nie tylko fakt otrzymania pieniędzy przez funkcjonariuszy komisji poborowych, ale również pochodzenie należącego do nich majątku. Z przytaczanych przez dziennik Ukraińska Prawda danych policyjnych wynika, że od początku wojny z Rosją na Ukrainie unieważniono blisko 6500 bezprawnych decyzji komisji lekarskich, a blisko 1600 jest dalej sprawdzanych.
Śledczy sukcesywnie analizują dokumentację medyczną zgromadzoną przez Centralną Komisję Lekarską. Do weryfikacji zwolnień z obowiązku służby wojskowej ukraińska policja wykorzystuje różne metody — sprawdza chociażby dane operatorów komórkowych, weryfikując, czy dana osoba faktycznie przebywała w miejscu, w którym według dokumentacji miała się leczyć.
Kolejne protesty na Ukrainie przeciwko dymisji ministra obrony
W kilku miastach Ukrainy odbyły się kolejne protesty przeciwko odwołaniu ministra obrony Mychajła Fedorowa. Stracił on stanowisko w ubiegłym miesiącu, gdy ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski przeprowadził rekonstrukcję rządu.
Manifestacje zwolenników byłego już szefa ukraińskiego resortu obrony odbyły się w Kijowie i w dziewięciu innych miastach. Organizatorzy protestu w stolicy Ukrainy powiedzieli mediom, że chcieli przypomnieć prezydentowi kraju o znaczeniu dialogu między władzą a społeczeństwem oraz o odpowiedzialności za podejmowanie złych decyzji.
Uczestnicy demonstracji w Kijowie przekazali biuru prezydenta Ukrainy petycję wzywającą do przeprowadzenia reform w całym ukraińskim sektorze obronnym. Manifestanci nie tylko sprzeciwiają się dymisji Fedorowa, ale krytykują również niedawną nominację Rustema Umerowa na szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy.
W petycji cytowanej przez portal Kyiv Independent podkreślono, że od ponad miesiąca kilka kluczowych w czasie wojny instytucji w ogóle nie ma swoich szefów — wśród nich Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
W połowie lipca Zełenski przeprowadził rekonstrukcję rządu. Ze stanowiskiem pożegnał się zarówno szef resortu obrony, jak i premier Julia Swyrydenko. Od tego czasu w ukraińskich miastach regularnie odbywają się demonstracje przeciwko dymisji Fedorowa. Dotąd prezydent Ukrainy nie odniósł się bezpośrednio do żądań uczestników protestów.
Prezes InPostu spiera się z Metą o swój wizerunek
Prezes InPostu Rafał Brzoska spiera się z koncernem Meta o wykorzystywanie jego wizerunku w fałszywych informacjach publikowanych na Facebooku. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział interwencję wobec firmy, która ma lekceważyć prawo Unii Europejskiej.
W ubiegły piątek na swoim koncie na platformie X szef polskiej firmy kurierskiej opublikował wpis ze zrzutem ekranu przedstawiającym reklamę umieszczoną na Facebooku. Widać na nim wizerunek Brzoski rzekomo stojącego w kajdankach i szlafroku, otoczonego przez grupę policjantów. Według prezesa InPostu firma Meta, będąca właścicielem Facebooka, od dawna toleruje powielanie nieprawdziwych informacji z jego wizerunkiem.
Brzoska opublikował podobny wpis na Instagramie, zawierając w nim imiona i nazwiska osób pełniących kierownicze stanowiska w amerykańskim koncernie. Spowodowało to zablokowanie jego konta przez popularny portal społecznościowy. Firma w komentarzu przekazanym portalowi Money.pl uzasadniła blokadę konta szefa InPostu zagrożeniem dla bezpieczeństwa pracowników Mety.
Do sprawy odniósł się szef resortu cyfryzacji. Wicepremier Gawkowski twierdzi, że wykorzystywanie wizerunku Brzoski nie jest tylko sporem przedsiębiorcy z korporacją, ponieważ rozpowszechnianie scamu zagraża bezpieczeństwu milionów Polaków, którzy mogą zostać oszukani przez nieprawdziwe reklamy czy fałszywe inwestycje.
Minister cyfryzacji zarzucił Mecie nieprzestrzeganie unijnego aktu o usługach cyfrowych. Przy tej okazji skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego za zawetowanie unijnych regulacji. Portal bankier.pl przypomina, że pod koniec kwietnia Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał Metę za podmiot odpowiedzialny za rozpowszechnianie nieprawdziwych treści dotyczących prezesa InPostu i jego żony.
Źródło: Kanał Otwarty