Image
fot. Kanał Otwarty

Rząd Donalda Tuska zaproponował zmiany w systemie podatkowym, w tym nową stawkę PIT, a prezydent USA Donald Trump planuje już czwarte spotkanie z Kim Dzong Unem. W Chorwacji zatrzymano Ukraińca podejrzanego o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream, były minister obrony Ukrainy wezwał do przeprowadzenia wyborów prezydenckich, wiceszefowa Biura Prezydenta Ukrainy znalazła się wśród podejrzanych o korupcję, Zjednoczone Emiraty Arabskie nałożyły embargo handlowe na Iran, a Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzi, czy obecny prezes Trybunału Konstytucyjnego inwigilował Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.


Rząd proponuje nową stawkę PIT

Rząd Donalda Tuska zaproponował nowe zmiany w systemie podatkowym. W ich ramach podniesiona miałaby zostać kwota wolna od podatku, a także wprowadzona nowa stawka podatku od osób fizycznych.

Pierwszy próg podatkowy miałby zostać podniesiony ze 120 do 130 000 zł. Dochody w przedziale od 130 do 150 000 zł byłyby z kolei objęte nową stawką podatku PIT w wysokości 24%, a dochody powyżej 150 000 zł podlegałyby obecnemu 32-procentowemu podatkowi.

Więcej musiałyby zapłacić duże firmy — przedsiębiorstwa osiągające przychód powyżej 50 milionów euro miałyby płacić CIT w wysokości 22% zamiast dotychczasowych 19%.

Według szefa rządu proponowane zmiany w przyszłym roku objęłyby około 3,5 miliona podatników. W ten sposób państwo miałoby przede wszystkim zwiększyć dochody klasy średniej, tworząc bardziej sprawiedliwy system podatkowy.

W rozmowie z Polsat News minister energii Miłosz Motyka nie wykluczył kolejnych zmian — członkowie koalicji rządowej chcieliby je wprowadzić w kolejnych latach.

Opozycja krytycznie komentuje propozycję rządu Tuska. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek napisał na platformie X, że byłaby to jedynie „podatkowa kosmetyka”, podczas gdy jego ugrupowanie proponuje daleko idące zmiany. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen uważa podniesienie progu podatkowego za symboliczne, a zmiany w systemie podatkowym miałyby jego zdaniem uderzyć w polskie małe przedsiębiorstwa. Poseł klubu parlamentarnego Centrum Ryszard Petru twierdzi, że podwyżka CIT dla dużych firm będzie obciążeniem dla blisko 4000 polskich podmiotów gospodarczych.

Trump planuje spotkanie z Kim Dzong Unem

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump planuje spotkać się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Do rozmów najprawdopodobniej dojdzie w Chińskiej Republice Ludowej.

Amerykańska głowa państwa twierdzi, że dobrze dogaduje się z północnokoreańskim przywódcą, a Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna dysponuje w tej chwili 57 bardzo potężnymi głowicami jądrowymi. Trump dodał, że nigdy nie dopuściłby Korei Północnej do pozyskania broni atomowej, ale stało się to już faktem.

Nie jest znana dokładna data spotkania, które ma odbyć się jeszcze w tym roku. Dziennik The Wall Street Journal twierdzi, że Trump i Kim mieliby rozmawiać przy okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Chińskiej Republice Ludowej. Wydarzenie ma odbyć się w listopadzie.

Prezydent USA kilka dni temu ogłosił skrócenie o kilka dni dorocznych ćwiczeń wojskowych prowadzonych z Koreą Południową. Stwierdził wówczas, że ma dobre relacje z przywódcą Korei Północnej, a amerykańsko-południowokoreańskie manewry wysyłają zły sygnał północnokoreańskiemu państwu. Do zapowiedzi Trumpa krytycznie odniosła się siostra Kima, w opinii której ćwiczenia wojskowe Stanów Zjednoczonych i Republiki Korei nadal są traktowane przez jej kraj jako prowokacja.

Amerykański prezydent opublikował ponadto w mediach społecznościowych swoje zdjęcie z północnokoreańskim przywódcą, zrobione podczas ich spotkania zorganizowanego w 2019 roku. Łącznie Trump i Kim spotkali się dotąd trzy razy, ale jak zauważa telewizja CNN, żadna z rozmów nie zmieniła polityki prowadzonej przez Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną.

W Chorwacji zatrzymano Ukraińca ws. Nord Streamu

Chorwacka policja zatrzymała Ukraińca podejrzewanego o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. W ubiegłym roku o jego zwolnieniu z polskiego aresztu zdecydował Sąd Okręgowy w Warszawie.

Wołodymyr Żurawlow miał zostać aresztowany podczas pobytu w mieście Pula w północno-zachodniej części Chorwacji. Zatrzymano go na mocy europejskiego nakazu aresztowania wystawionego przez niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe.

Prawnik Ukraińca, cytowany przez serwis internetowy Radia RMF FM, podkreślił, że jego klient wiedział, jakie mogą być konsekwencje wystawionego za nim europejskiego nakazu aresztowania. Mecenas Tymoteusz Paprocki powiedział, że nawet rodzina Żurawlowa nie wiedziała, dlaczego znalazł się on na terytorium Chorwacji.

Chorwacki sąd rozpatrzy teraz, czy może on zostać przekazany niemieckiej prokuraturze, która oskarża go o udział w wysadzeniu trzech z czterech nitek gazociągu Nord Stream pod koniec września 2022 roku.

We wrześniu ubiegłego roku Żurawlow został zatrzymany w Polsce. Miesiąc później Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że mimo europejskiego nakazu aresztowania obywatel Ukrainy nie zostanie przekazany stronie niemieckiej. Od listopada ubiegłego roku w niemieckim areszcie przebywa Serhij K. — Ukrainiec zatrzymany wcześniej przez włoską policję, uważany za dowódcę operacji przeprowadzonej niemal cztery lata temu.

Fedorow wzywa do przeprowadzenia wyborów prezydenckich

Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow wezwał do przeprowadzenia wyborów prezydenckich. Według portalu The Kyiv Independent wicelider ukraińskich sondaży zaufania do polityków planuje wizytę w Stanach Zjednoczonych.

Odwołany w ubiegłym miesiącu Fedorow opublikował materiał wideo po wskazaniu jego następcy przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. W nagraniu wezwał do stworzenia legalnego, bezpiecznego i realistycznego mechanizmu pozwalającego na przeprowadzenie wyborów prezydenckich w warunkach wojennych. Zdaniem byłego już ministra obrony Ukrainy demokracja nie może być zakładnikiem Rosji, a samo odraczanie głosowania jest rosyjskim zwycięstwem.

Ostatnie ukraińskie wybory prezydenckie odbyły się w 2019 roku. Dotąd nie zorganizowano kolejnego głosowania, ponieważ obowiązujące prawo zabrania jego przeprowadzenia w czasie wojny.

Źródła portalu The Kyiv Independent twierdzą, że Fedorow planuje podróż do Ameryki już w przyszłym tygodniu, choć nadal nie wiadomo, z kim dokładnie miałby się spotkać. Polityk ma utrzymywać kontakty między innymi z szefem SpaceX i Tesli Elonem Muskiem.

Od czasu dymisji Fedorowa na Ukrainie odbywają się protesty wzywające prezydenta Ukrainy do jego przywrócenia na stanowisko. W sondażach zaufania do polityków były minister obrony zajmuje drugie miejsce za byłym głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy i obecnym ambasadorem Ukrainy w Wielkiej Brytanii Walerijem Załużnym. Z badań opinii publicznej opublikowanych w ubiegłym tygodniu wynika, że w hipotetycznej drugiej turze wyborów prezydenckich Fedorow zdecydowanie pokonałby Zełenskiego.

Wiceszefowa Biura Prezydenta Ukrainy podejrzana o korupcję

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy przeprowadziło przeszukania u wysokich urzędników państwowych w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji. Wśród podejrzanych znalazła się wiceszefowa Biura Prezydenta Ukrainy Iryna Mudra.

Ukraińskie instytucje antykorupcyjne w ramach operacji Forest Gump w środę weszły do lokali związanych z parlamentarzystami i wysokimi urzędnikami państwowymi. Przeszukania miały miejsce między innymi w domu Mudrej, w biurze deputowanego Wadyma Stolara oraz w siedzibie Sense Banku.

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna prowadzą śledztwo dotyczące legalizacji blisko 150 milionów hrywien pochodzących z przestępstwa. Do procederu prania brudnych pieniędzy wykorzystano rachunki fikcyjnych firm. Środki miały zostać zalegalizowane, żeby możliwe było wpłacenie kaucji za podejrzanego w innym śledztwie — osobę zamieszaną w ujawnioną w listopadzie ubiegłego roku aferę dotyczącą łapówek przy kontraktach dla ukraińskiego sektora energetycznego.

W sprawie podejrzane są osoby z bliskiego otoczenia prezydenta Ukrainy, w tym ukrywający się za granicą bliski partner biznesowy głowy państwa Tymur Mindicz. Zełenski niedługo po pojawieniu się doniesień o przeszukaniach podpisał dekret o zwolnieniu Mudrej. Była ona dotąd odpowiedzialna głównie za nadzorowanie ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości, pełniąc funkcję zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy od marca 2024 roku.

ZEA nałożyły embargo handlowe na Iran

Zjednoczone Emiraty Arabskie nałożyły embargo handlowe na Iran. Analitycy komentujący decyzję dla telewizji Al Jazeera podkreślają, że Iran jest zależny od Emiratów w kwestiach związanych z importem podstawowych towarów i dostępem do rynków finansowych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowało w swoim oświadczeniu, że bezterminowo wstrzymuje wszelką wymianę handlową i finansową z Islamską Republiką Iranu. Decyzja została podjęta w związku z poważną eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Wcześniej emiracki resort obrony narodowej przekazał, że podległa mu obrona powietrzna wykryła dwa pociski balistyczne wystrzelone z irańskiego terytorium. Jeden z nich miał spaść na wody terytorialne Zjednoczonych Emiratów Arabskich, drugi już poza ich granicami. Rakiety, zdaniem władz w Abu Zabi, miały być wymierzone w transport morski.

Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuciło swojemu emirackiemu odpowiednikowi manipulacje, sugerując zarazem, że pociski zostały wystrzelone w ramach operacji pod fałszywą flagą.

Specjaliści wypowiadający się dla katarskiej Al Jazeery uważają embargo za bardziej szkodliwe dla Iranu niż sankcje nakładane przez Stany Zjednoczone. Dotąd Zjednoczone Emiraty Arabskie odpowiadały za jedną trzecią irańskiego importu, a przede wszystkim poprzez swój system finansowy nieformalnie pomagały Iranowi w obchodzeniu międzynarodowych ograniczeń. Emiratczycy po wprowadzeniu sankcji reeksportowali do Iranu produkty żywnościowe czy inne towary konsumpcyjne.

Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzi, czy prezes TK inwigilował ETPC

Ministerstwo Sprawiedliwości sprawdzi, czy obecny prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski jest odpowiedzialny za inwigilację Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Miałoby do niej dojść przed 20 laty, gdy był on szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Prezes Święczkowski w ubiegłym tygodniu w rozmowie z telewizją Republika powiedział, że podległe mu służby w latach 2006–2007 dysponowały różnego rodzaju środkami i informacjami pochodzącymi z wnętrza Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z zebranych wówczas przekazów miało wynikać, że instytucja nie jest niezależna i nie zasiadają w niej osoby zainteresowane jej niezawisłością. Święczkowski nie chciał jednak zdradzić żadnych szczegółów na temat operacji.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w odpowiedzi na pytania portalu Wirtualna Polska przekazała, że nie ma podstaw do twierdzenia, iż ABW prowadziła wobec Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu czynności o charakterze operacyjnym. Obecny szef Trybunału Konstytucyjnego może po prostu nie pamiętać zdarzeń sprzed prawie dwóch dekad.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział podjęcie kroków w związku z wystąpieniem Święczkowskiego. Z informacji uzyskanych przez Wirtualną Polskę wynika, że sprawą ma zająć się minister koordynator do spraw służb specjalnych Tomasz Siemoniak, a śledztwo może również rozpocząć prokuratura.

Źródło: Kanał Otwarty

Jeśli znalazłeś błąd w tekście, prosimy o powiadomienie nas zaznaczając wybrany fragment i wciskając Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: