
Wypowiedź rosyjskiego doradcy prezydenta Nikołaja Patruszewa dotycząca Polski, wzmocnienie ochrony polsko-ukraińskiej granicy, białoruskie ćwiczenia wojskowe w pobliżu granic z Polską i Litwą, pogarszająca się sytuacja na światowym rynku ropy i paliw, kontrowersje wokół transakcji Orlenu z wenezuelską ropą, uchylenie immunitetu Grzegorzowi Braunowi, śledztwo dotyczące nieprawidłowości podczas wyborów prezydenckich oraz zapowiedzi nowych regulacji dotyczących platform cyfrowych.
Rosyjski doradca zagroził Polsce w przypadku udziału w atakach na Rosję
Doradca prezydenta Rosji Nikołaj Patruszew powiedział, że Rosja może wykorzystać cały swój arsenał wojskowy, jeśli Polska bezpośrednio przyłączy się do ataków na rosyjskie terytorium.
W ten sposób odniósł się do słów wicepremiera i ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego, który powiedział, że w przypadku konfrontacji w powietrzu państwa zachodnie byłyby w stanie pokonać Rosję.
W rozmowie z jednym z rosyjskich portali Patruszew zagroził reakcją na ewentualne przystąpienie Polski do ataków prowadzonych przeciwko Rosji.
Stwierdził, że Rosja wykorzysta wówczas cały swój arsenał, a Polska miałaby przestać istnieć w ciągu dwóch lub trzech dni.
Rosyjski doradca zarzucił jednocześnie Sikorskiemu błędną ocenę rosyjskiego potencjału militarnego. Według Patruszewa rosyjska armia podczas wojny przeciwko Ukrainie nadal nie wykorzystuje całego swojego potencjału.
Patruszew odniósł się do wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych wygłoszonej podczas konferencji „Europejska Strategia Jałtańska”, która odbyła się w miniony weekend.
Radosław Sikorski powiedział wówczas, że państwa NATO nawet bez wsparcia Stanów Zjednoczonych byłyby w stanie wygrać konfrontację powietrzną z rosyjskim lotnictwem, ponieważ dysponują ogromną przewagą w tej dziedzinie.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa określiła słowa szefa polskiej dyplomacji jako przejaw „rusofobii umysłu”.
Polska wzmacnia ochronę granicy z Ukrainą
Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło wzmocnienie ochrony przejść granicznych na granicy Polski z Ukrainą.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział budowę nowej infrastruktury obserwacyjno-strażniczej.
Według ministra działania te są związane z zagrożeniem ze strony Rosji. W ostatnich dniach rosyjskie wojska miały atakować obiekty położone w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy.
Premier Donald Tusk mówił w niedzielę o konieczności wprowadzenia specjalnego trybu funkcjonowania przejść granicznych.
Kosiniak-Kamysz poinformował, że wzmocnienie ochrony granicy będzie polegało przede wszystkim na budowie posterunków obserwacyjno-strażniczych.
Mają one powstać w pobliżu Dorohuska w województwie lubelskim oraz w rejonie Medyki i Korczowej w województwie podkarpackim.
Prace nad wzmocnieniem infrastruktury granicznej miały już rozpocząć 4. i 18. pułk saperów. Żołnierze tych jednostek będą budować umocnienia z wykorzystaniem tymczasowych fortyfikacji Hesco Bastion.
Pułki mają również wspierać w pracach inżynieryjnych Nadbużański Oddział Straży Granicznej.
Białoruś rozpoczęła ćwiczenia wojskowe przy granicach z Polską i Litwą
Białoruś rozpoczęła ćwiczenia wojskowe w pobliżu granic z Polską i Litwą.
Manewry białoruskich sił zbrojnych rozpoczęły się we wtorek i mają potrwać do piątku. Są prowadzone w ramach wspólnego wykonywania zadań podczas przygotowania i prowadzenia operacji strategicznej.
Białoruskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że ćwiczenia obejmują działania związane z prowadzeniem operacji strategicznych, ochroną granic państwa, zwalczaniem grup dywersyjnych oraz odpieraniem potencjalnych ataków lotnictwa wrogich państw.
Manewry odbywają się na poligonach w Grodnie, Brześciu i Różanej, położonych w pobliżu granic Białorusi z Polską i Litwą.
Białoruskie władze zapewniają, że liczba uczestniczących w ćwiczeniach żołnierzy oraz ilość wykorzystywanego sprzętu odpowiadają postanowieniom Dokumentu Wiedeńskiego z 2011 roku.
Według oficjalnych deklaracji białoruskiego wojska manewry mają mieć wyłącznie charakter obronny.
W ostatnim czasie władze w Mińsku rozpoczęły również sprawdzanie gotowości bojowej własnych sił zbrojnych. Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka zapowiedział kompleksową kontrolę stopnia przygotowania struktur siłowych państwa.
Największe koncerny naftowe mówią o kryzysie na światowym rynku paliw
Szefowie największych firm naftowych twierdzą, że na świecie rozpoczął się poważny kryzys na rynku paliw.
Według The Wall Street Journal dotychczasowe bufory oraz strategiczne rezerwy zostały w dużej mierze wyczerpane.
Gazeta przypomina, że szefowie największych koncernów naftowych od wielu miesięcy ostrzegali przed możliwością wystąpienia takiego scenariusza.
Obecnie, według ich ocen, kryzys podażowy na rynku ropy naftowej i oleju napędowego stał się faktem.
Komercyjne zapasy paliw maleją od około sześciu miesięcy. W materiale powiązano tę sytuację z wojną Stanów Zjednoczonych z Iranem. Przedłużające się zamknięcie cieśniny Ormuz ma dodatkowo pogarszać sytuację na światowym rynku paliw.
W ubiegłym tygodniu w Arabii Saudyjskiej zniszczony został również główny rurociąg naftowy umożliwiający omijanie blokady tego ważnego szlaku handlowego.
Prezes i dyrektor generalny Chevronu Mike Wirth powiedział podczas konferencji w Austin, że mechanizmy pozwalające ograniczyć wzrost cen w dużej mierze się wyczerpały.
Strategiczne rezerwy nie zapewniają już wystarczającego bufora, a dodatkowo Chiny zaczęły kupować coraz większą część dostępnego surowca.
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa przekonuje natomiast, że problemy z podażą ropy mają charakter przejściowy.
Według sekretarza spraw wewnętrznych USA Douga Burguma na spadek cen może wpłynąć nowa umowa dotycząca wydobycia ropy w Wenezueli oraz zwiększenie mocy produkcyjnych amerykańskich rafinerii.
Burgum wykluczył również wprowadzenie zakazu eksportu amerykańskich produktów naftowych.
The Wall Street Journal przypomina, że tylko w ciągu ostatnich trzech tygodni paliwo w Stanach Zjednoczonych podrożało o 19%. Cena baryłki ropy przekroczyła 100 dolarów.
Orlen miał ponieść ogromne straty na transakcjach z wenezuelską ropą
Orlen miał stracić znaczne środki na transakcjach związanych z importem ropy z Wenezueli — twierdzi brytyjski dziennik Financial Times.
W materiale wskazano kwotę około 1,6 miliarda złotych, natomiast w dalszej części źródłowego materiału pojawia się również kwota 1,6 miliarda dolarów.
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara podkreśla, że wcześniej koncern płacił kontrahentom dopiero po dostarczeniu surowca.
Według informacji Financial Times szwajcarska spółka handlowa Orlen Trading Switzerland (OTS) pod koniec 2023 roku zawarła umowę z firmą Hanon International, kierowaną przez 25-letniego tradera Alexa C.
Porozumienie dotyczyło zakupu prawie 6 milionów baryłek ciężkiej wenezuelskiej ropy.
OTS miała w ramach umowy zapłacić z góry dwie trzecie wartości transportu.
Hanon International nie miała bezpośredniego dostępu do surowca i musiała korzystać z pośredników. Wenezuelska firma PDVSA, w związku z amerykańskimi sankcjami wobec Wenezueli, coraz częściej oczekiwała płatności w kryptowalucie USDT.
Według materiału trader miał dlatego przewozić do Caracas pendrive’y z dostępem do cyfrowych aktywów. W zamian za USDT dubajski pośrednik otrzymał jedynie niewielką ilość ropy.
Orlen wysłał do Wenezueli trzy supertankowce, jednak tylko jeden został załadowany ropą o wartości niespełna 29 milionów dolarów.
Polska prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo, zarzucając byłym menedżerom Orlenu niewłaściwe zarządzanie.
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek, komentując publikację Financial Times, zwrócił uwagę, że po zerwaniu umowy między OTS i Hanon ropa została załadowana na statek wyczarterowany przez OTS dla innego odbiorcy.
Zdaniem Obajtka oznaczało to, że realizacja kontraktu mogła być nadal możliwa.
Parlament Europejski uchylił immunitet Grzegorzowi Braunowi
Parlament Europejski uchylił immunitet europosłowi Grzegorzowi Braunowi, liderowi Konfederacji Korony Polskiej.
Braun jest oskarżany o negowanie Holokaustu. W ubiegłym tygodniu za uchyleniem immunitetu opowiedziała się Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego, a we wtorek w Strasburgu jej stanowisko poparli europarlamentarzyści.
Polscy śledczy będą mogli dzięki temu prowadzić dalsze czynności w sprawie.
W lipcu 2025 roku Braun podważał istnienie komór gazowych na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.
W ubiegłym miesiącu zarzuty postawił mu prokurator krakowskiego oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej.
Według Wirtualnej Polski Braun nie próbował bronić się przed Komisją Prawną Parlamentu Europejskiego, która uznała, że wniosek polskich śledczych nie ma związku z możliwymi prześladowaniami politycznymi.
Polsat News przypomina, że immunitet Grzegorza Brauna został łącznie uchylony już sześć razy, a Parlament Europejski zrobił to po raz drugi.
69 osób zatrzymanych w związku z nieprawidłowościami podczas wyborów prezydenckich
69 osób trafiło do aresztów w związku ze śledztwem dotyczącym możliwych nieprawidłowości podczas ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w Polsce.
Prokuratura Okręgowa w Siedlcach prowadzi postępowanie dotyczące niedopełnienia obowiązków przez członków komisji wyborczych.
Zatrzymani byli członkami kilku obwodowych komisji wyborczych na terenie województw lubelskiego i mazowieckiego.
Siedlecka prokuratura poinformowała, że analizuje kolejne dowody i nie wyklucza wezwania następnych osób.
Podejrzanym grozi ograniczenie wolności lub kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Śledczy zarzucają im między innymi nierzetelne liczenie głosów, niewłaściwe ustalanie wyników wyborów w poszczególnych obwodach oraz nieprawidłowe sporządzanie protokołów.
W przypadku części członków obwodowych komisji wyborczych do sądu skierowano już akty oskarżenia. Wobec innych osób złożono wnioski o warunkowe umorzenie postępowania.
W ubiegłym tygodniu TVN24 informował, że 40 spośród zatrzymanych do tego czasu osób przyznało się do winy i złożyło wyjaśnienia w prokuraturze.
Krzysztof Gawkowski zapowiada nowe regulacje dotyczące platform cyfrowych
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiada zaostrzenie regulacji dotyczących platform cyfrowych.
Polityk użył określenia o konieczności „nałożenia chomąta” na platformy cyfrowe. Jego zdaniem internet został „zatruty” przez rozpowszechnianie kontrowersyjnych i niebezpiecznych treści.
Gawkowski stwierdził, że wielkie firmy technologiczne bez odpowiednich ograniczeń mogą posuwać się coraz dalej, narażając zarówno młodych, jak i dorosłych użytkowników internetu.
Minister wskazał między innymi na patostreaming, który od sierpnia tego roku jest w Polsce uznawany za przestępstwo. Tego rodzaju transmisje miały zachęcać młodzież do agresji lub samookaleczania.
W podobnym tonie podczas 20. konferencji Safer Internet – bezpieczeństwo dzieci i młodzieży online wypowiedziała się minister edukacji narodowej Barbara Nowacka.
Jej zdaniem poszczególne państwa mają ograniczone możliwości w walce z dominacją największych firm technologicznych. Dlatego regulacje dotyczące bezpieczeństwa cyfrowego powinny, według niej, być wprowadzane na poziomie całej Unii Europejskiej.
Nowacka zwróciła również uwagę, że bezpieczeństwo na ulicach w ciągu ostatnich 20 lat poprawiło się, natomiast coraz większym problemem staje się świat wirtualny.
Według minister osoby niepełnoletnie mogą spotykać się w internecie z agresją, pornografią, nienawiścią oraz treściami propagowanymi przez grupy terrorystyczne.
Źródło: Kanał Otwarty