
Minister obrony narodowej Polski Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że w nocy z 19 na 20 sierpnia na pole kukurydzy w województwie lubelskim spadł rosyjski bezzałogowiec. Podkreślił, że naruszenie przestrzeni powietrznej Polski jest kolejną prowokacją ze strony Rosji.
Szczegóły zdarzenia
Szef MON zaznaczył, że incydent nastąpił w kluczowym momencie, gdy prowadzone są intensywne wysiłki na rzecz zawieszenia broni i zakończenia wojny w Ukrainie.
„Rosja ponownie prowokuje państwa NATO. Po przypadkach w Rumunii, na Litwie i Łotwie, teraz mamy do czynienia z rosyjskim dronem w Polsce. To szczególnie niebezpieczny moment, gdy trwają rozmowy o pokoju” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier poinformował, że zlecił przygotowanie szczegółowego raportu na temat incydentu, a sojusznicy NATO są na bieżąco informowani.
Reakcja władz Polski
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski potwierdził naruszenie przestrzeni powietrznej od wschodu i zapowiedział dyplomatyczny protest wobec sprawcy.
Rzecznik Sikorskiego, Paweł Wroński, przekazał agencji Reuters, że obiekt, który eksplodował na polu kukurydzy, był rosyjską wersją drona Shahed.
Kontekst
Początkowo wojsko informowało, że radary nie wykazały naruszenia przestrzeni powietrznej ze strony Ukrainy ani Białorusi. Jednak wstępne ustalenia prokuratury potwierdziły, że w województwie lubelskim spadł rosyjski dron wojskowy.
Źródło: pravda.com.ua