
Islandczycy w referendum zagłosowali przeciwko wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską, a Rosja zapowiedziała ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Szef CIA miał zaproponować trójstronne spotkanie Donalda Trumpa, Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego, prezydent Finlandii wątpi w możliwość zaatakowania NATO przez Rosję, hakerzy po wycieku danych polskich pacjentów planują coś jeszcze większego, członkowie Rozwoju Plus nie otrzymają miejsc na listach wyborczych PiS, a Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad wenezuelskimi rezerwami ropy naftowej.
Islandczycy odrzucili w referendum rozmowy akcesyjne z UE
Islandczycy zagłosowali w referendum przeciwko wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską. Rząd Islandii zapowiedział, że skupi się teraz na najważniejszych problemach wewnętrznych kraju.
W sobotnim referendum wzięło udział blisko 81% wszystkich uprawnionych do głosowania. Za ponownym przystąpieniem do negocjacji na temat członkostwa w Unii Europejskiej opowiedziało się nieco ponad 47% głosujących, a przeciwko prawie 53%.
Premier Islandii Kristrún Frostadóttir w trakcie niedzielnej konferencji prasowej pochwaliła wysoką frekwencję w referendum, a także ogłosiła, że uszanuje decyzję Islandczyków. Jej gabinet ma teraz skupić się na polityce wewnętrznej kraju i na wzmocnieniu pozycji Islandii w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, współtworzonego z Unią Europejską oraz Norwegią.
Dla minister spraw zagranicznych Þorgerður Katrín Gunnarsdóttir najważniejsze było zainteresowanie społeczeństwa tematyką międzynarodową. Samo członkostwo w Unii Europejskiej nie było celem samym w sobie, ale jedynie środkiem do osiągnięcia celu w postaci dobrobytu i stabilności gospodarczej Islandii.
Islandzki nadawca publiczny RÚV przekazał, że szefowa islandzkiego rządu została zapytana przez dziennikarzy o dalsze kroki związane z wnioskiem o akcesję do wspólnoty. Frostadóttir stwierdziła w odpowiedzi, że formalnie nie wycofa tego dokumentu, choć rząd może ewentualnie podjąć odpowiednie działania po konsultacjach z parlamentarną komisją spraw zagranicznych.
Przewodnicząca opozycyjnej prawicowej Partii Niepodległości Guðrún Hafsteinsdóttir uznała wyniki referendum za szok dla rządzącej centrolewicy, która włożyła wiele wysiłku w przekonanie Islandczyków do wznowienia rozmów akcesyjnych. Szef Partii Centrum Sigmundur Davíð Gunnlaugsson uważa, że w związku z porażką do dymisji powinny podać się zarówno premier, jak i minister spraw zagranicznych Islandii.
Rosja zapowiada ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy
Rosja zapowiedziała przeprowadzenie ataków na infrastrukturę krytyczną Ukrainy. W nocy z piątku na sobotę pod Kijowem w rosyjskim uderzeniu na skład amunicji zginęło 38 osób.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony w swoim komunikacie ogłosiło rozpoczęcie przygotowań do nowego etapu ataków na Ukrainę. Ich celem ma być infrastruktura energetyczna, bo w ostatnim czasie siły zbrojne Ukrainy miały uderzać w rosyjskie obiekty cywilne i zakłady przemysłu naftowego.
W nocy z piątku na sobotę Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na infrastrukturę znajdującą się w miejscowościach na przedmieściach Kijowa. W regionie buczańskim zniszczony został skład amunicji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych powiedział, że zginęło 38 osób, a pociski, amunicja, miny i drony nie powinny być magazynowane w pobliżu obiektów cywilnych. Zapowiedział pociągnięcie do odpowiedzialności osób umieszczających broń w sąsiedztwie budynków mieszkalnych.
Rosja od kilku dni prowadzi intensywne uderzenia na terytorium Ukrainy. Portal Kyiv Independent, powołując się na dane przekazane przez ukraińską głowę państwa, przekazał, że rosyjskie wojsko w ciągu ostatniego tygodnia wystrzeliło 2000 dronów, 1600 bomb szybujących i 31 pocisków balistycznych.
Ukraińska armia w nocy z soboty na niedzielę kontynuowała uderzenia w rosyjską infrastrukturę naftową. Drony zaatakowały między innymi drugą największą rafinerię w Rosji, a także bazę lotniczą w Kraju Krasnodarskim.
Szef CIA miał zaproponować spotkanie trójstronne
Dyrektor amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej John Ratcliffe podczas wizyty w Rosji miał zaproponować trójstronne spotkanie Donalda Trumpa, Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego, twierdzi portal Axios. Szef CIA po raz pierwszy zaangażował się w negocjacje mające zakończyć wojnę na Ukrainie.
Mająca miejsce w ubiegły wtorek niezapowiedziana wizyta Ratcliffe’a w Moskwie wywołała falę spekulacji. Prezydent Stanów Zjednoczonych, komentując podróż dyrektora CIA do stolicy Rosji, stwierdził, że miała ona charakter rutynowy, ale może coś z niej wyniknąć. W piątek odniósł się do niej ukraiński prezydent, który miał zostać poinformowany o treści rozmów.
Portal Axios ujawnił w niedzielę, że Ratcliffe w trakcie spotkania ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami miał zaproponować organizację trójstronnych rozmów między prezydentami USA, Rosji i Ukrainy. Dotychczas tego rodzaju amerykańskie propozycje były odrzucane przez rosyjskie władze, z kolei spotykały się z aprobatą strony ukraińskiej. Obecna reakcja Rosjan na pomysł Amerykanów nie jest znana.
Dziennik The New York Times przekazał, że dyrektor CIA podzielił się z dyrektorem Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji Aleksandrem Bortnikowem ponurą oceną na temat aktualnego przebiegu wojny. Sam Bortnikow został uznany przez Ratcliffe’a za osobę mogącą mieć pozytywny wpływ na wznowienie procesu dyplomatycznego.
Szef amerykańskiego wywiadu miał pierwszy raz zostać zaangażowany w sprawę negocjacji pokojowych. Wcześniej rozmowami bez większych rezultatów zajmowali się specjalni wysłannicy Trumpa Steve Witkoff i Jared Kushner.
Prezydent Finlandii wątpi w atak Rosji na NATO
Prezydent Finlandii Alexander Stubb wątpi w możliwość zaatakowania państwa członkowskiego Sojuszu Północnoatlantyckiego przez Rosję. Przed takim scenariuszem ostrzegają Niemcy i Ukraina.
Fińska głowa państwa w wywiadzie udzielonym niemieckiemu dziennikowi Bild stwierdziła, że rosyjskie władze nie zaryzykują zaatakowania NATO. Jego zdaniem nie ma sensu wystawianie na próbę determinacji krajów członkowskich sojuszu przez Rosję — organizacja dysponuje zbyt dużym potencjałem w zakresie broni konwencjonalnej, rakietowej i jądrowej, a sama Rosja nie byłaby w stanie otworzyć kolejnego frontu po Ukrainie.
Stubb podkreślił, że dotąd nikt nie przedstawił wiarygodnych dowodów na fakty, które potwierdzałyby pojawiające się doniesienia o możliwym rosyjskim uderzeniu. Z drugiej strony Sojusz Północnoatlantycki powinien być przygotowany na wszystkie możliwe scenariusze.
Prezydent Finlandii opowiedział się za dalszym wspieraniem Ukrainy przez NATO. Kijów ma znajdować się obecnie w najlepszej sytuacji od początku wojny z Moskwą, dlatego Ukraina jest aktualnie najlepszym gwarantem bezpieczeństwa dla państw zachodnich.
Przed możliwym atakiem Rosji na Sojusz Północnoatlantycki ostrzegają Niemcy i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. W czerwcu dowódca niemieckiej armii generał Christian Freuding mówił w rozmowie z Politico o rosyjskim uderzeniu mającym mieć miejsce najpóźniej w 2029 roku.
Hakerzy szykują coś większego po wycieku danych pacjentów
Hakerzy odpowiedzialni za wyciek danych z systemu pacjentów polskich placówek medycznych zapowiadają przeprowadzenie akcji na jeszcze większą skalę. W swoim oświadczeniu twierdzą, że ich misją jest poprawa słabego poziomu cyberbezpieczeństwa w Europie.
Grupa hakerska Fingerprint we wpisie opublikowanym na łamach serwisu Infosec Exchange zarzuciła firmie MIDER popełnienie błędu, z którym miała ona sobie bardzo dobrze poradzić. Hakerzy nie zamierzają więc upubliczniać ani też sprzedawać danych pochodzących z systemu używanego przez polskie placówki służby zdrowia.
Według Fingerprint przedsiębiorstwo MIDER nie jest jedynym podmiotem przechowującym wrażliwe informacje na temat polskich obywateli. Teraz grupa ma podzielić się wkrótce czymś jeszcze większym, aby w ten sposób zapobiec wyciekowi danych do „złych szpiegów”.
Hakerzy dodali, że będą nadal kontaktować się jedynie z redaktorem serwisu internetowego Zaufana Trzecia Strona. Inni dziennikarze mają być, ich zdaniem, niekompetentnymi politycznymi kłamcami. Ponadto hakerzy nie chcą, żeby nazywać ich przestępcami — za swój cel uważają poprawę słabego poziomu cyberbezpieczeństwa w Europie, zwłaszcza w czasie cyberwojny z Rosją.
Portal Money.pl przypomina, że sprawa wycieku danych z systemu obsługiwanego przez MIDER jest przedmiotem śledztwa nadzorowanego przez prokuraturę okręgową w Warszawie. Za włamanie do systemu informatycznego i za przesłanie pobranych danych grozi nawet do trzech lat więzienia.
Członkowie Rozwoju Plus bez miejsc na listach PiS
Politycy należący do Rozwoju Plus nie otrzymają miejsc na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Prezes partii Jarosław Kaczyński oskarżył ich o przyczynienie się do rozbicia największego opozycyjnego ugrupowania.
W cytowanym przez portal Interia.pl wystąpieniu wygłoszonym w Sulejowie w województwie łódzkim były premier powiedział, że osoby dezintegrujące prawicę działają przeciwko Polsce. Rozbicie PiS może przyczynić się do przegranej obecnej opozycji w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Zdaniem prezesa Kaczyńskiego politycy działający w Stowarzyszeniu Rozwój Plus, kierowanym przez byłego szefa rządu Mateusza Morawieckiego, liczą na utworzenie wspólnej listy wyborczej z PiS. To jednak nie będzie miało miejsca, ponieważ byli już działacze ugrupowania odegrali dużą rolę w jego rozbiciu. Z tego powodu powinni zniknąć z polityki, a przynajmniej z, jak to określił, obozu patriotycznego.
Kaczyński dodał, że trudno byłoby przekonać lojalnych i pracowitych działaczy PiS do ponownego przyjęcia osób tworzących Rozwój Plus. Musieliby oni zrezygnować wówczas z miejsc na listach wyborczych na rzecz polityków mających za sobą, jak to ujął, najnormalniejszą w świecie zdradę.
W ubiegłym tygodniu europosłowie należący do Rozwoju Plus opuścili delegację PiS w Parlamencie Europejskim, choć wobec nich nie wszczęto partyjnego postępowania dyscyplinarnego. Trzech europarlamentarzystów nie zdecydowało jeszcze, czy będzie dalej należeć do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
USA przejmą kontrolę nad ropą Wenezueli
Stany Zjednoczone na mocy porozumienia z Wenezuelą przejmą kontrolę nad wenezuelskimi rezerwami ropy naftowej. Amerykański prezydent Donald Trump określił umowę mianem największej transakcji naftowej w historii.
Dokument zakłada, że USA będą kontrolować blisko 65 miliardów baryłek tworzących wenezuelskie rezerwy ropy naftowej. W zamian Amerykanie zainwestują w Wenezueli 100 miliardów dolarów. Dzięki tej transakcji amerykańskie rezerwy surowca mają zostać dwukrotnie zwiększone, co doprowadzi do obniżenia cen paliwa w Stanach Zjednoczonych.
Tymczasowa prezydent Wenezueli Delcy Rodríguez, odnosząc się do porozumienia, stwierdziła, że przyczyni się ono do ożywienia gospodarczego jej kraju i do zwiększenia jego dochodów budżetowych. Sama umowa ma obowiązywać przez najbliższych 25 lat, a jej celem jest zwiększenie wydobycia do półtora miliona baryłek ropy naftowej dziennie.
Szczegóły dokumentu nie są znane, ale z informacji uzyskanych przez amerykańską telewizję CBS News wynika, że jedno z amerykańskich przedsiębiorstw otrzyma stuletnią koncesję na wydobycie wenezuelskiego surowca.
Opozycyjny wenezuelski poseł Enrique Capriles Radonski podzielił się z brytyjskim nadawcą publicznym BBC wątpliwościami dotyczącymi porozumienia. Według niego rząd Wenezueli prowadzi nieprzejrzystą politykę i jest skorumpowany, dlatego powinien jak najszybciej wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej zawarł umowę z władzami Stanów Zjednoczonych i jakie realne korzyści przyniesie ona wenezuelskiemu społeczeństwu.
Źródło: Kanał Otwarty