Image
fot. Kanał Otwarty

W Warszawie powstanie mur pamięci upamiętniający Polaków zabitych na terytorium Ukrainy, a prezydent Wołodymyr Zełenski podkreśla konieczność ustalenia faktów dotyczących ofiar zbrodni wołyńskiej. Stany Zjednoczone przeprowadziły tymczasem największe od podpisania ramowego porozumienia pokojowego ataki na Iran, w Ukrainie w ramach rekonstrukcji rządu stanowisko straciła premier Julia Swyrydenko, byli politycy Polski 2050 założyli nową partię Unię Centrum, w październiku odbędą się wybory do izraelskiego Knesetu, a byłego szefa hiszpańskiego rządu oskarżono o rasizm po komentarzu dotyczącym reprezentacji Francji. FIFA rozważa z kolei rozszerzenie mistrzostw świata. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.


Warszawa zbuduje mur pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej

Premier Donald Tusk z okazji 83. rocznicy zbrodni wołyńskiej zapowiedział budowę specjalnego muru pamięci. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślił z kolei konieczność ustalenia rzetelnych faktów dotyczących ofiar tamtych wydarzeń.

Oświadczenie szefa polskiego rządu padło w sobotę — w Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej. Tusk zaznaczył, że osoby zamordowane w 1943 roku nie mogą pozostać bez godnego pochówku, a pamięć o ofiarach zbrodni jest obowiązkiem Polaków. Jednym z elementów upamiętnienia ma być właśnie mur w Warszawie, na którym znajdą się imiona i nazwiska wszystkich Polaków zabitych w konfliktach na Ukrainie w ciągu całego XX wieku.

Prezydent Karol Nawrocki, przemawiając podczas uroczystości w Radrużu na Podkarpaciu, powiedział, że Polacy nie oskarżają o zbrodnię wołyńską wszystkich Ukraińców, ale nie zgadzają się na gloryfikację współodpowiedzialnego za rzeź Stepana Bandery i jego ideologii. Wyraził nadzieję, że Sejm przyjmie zaproponowaną przez niego ustawę zakazującą promowania banderyzmu. Prezydent porównał też mordy na Polakach na Wołyniu do zabijania Ukraińców przez Rosjan podczas trwającej od ponad czterech lat wojny.

Do rocznicy ludobójstwa na Wołyniu odniósł się za pośrednictwem platformy X również prezydent Ukrainy Zełenski, który napisał, że konieczne jest ustalenie faktów historycznych oraz zapewnienie zamordowanym chrześcijańskiego upamiętnienia. Jak zaznaczył, Ukraina będzie pracować nad rzetelnymi ustaleniami w tej sprawie, dlatego w najbliższych dniach w dwóch kolejnych miejscowościach mają odbyć się ekshumacje Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.

Oświadczenie ukraińskiego przywódcy skrytykowali polscy politycy. Jak podaje portal Onet.pl, zwracają oni uwagę, że Zełenski nie wskazał dokładnie sprawców i ofiar zbrodni wołyńskiej ani nie potępił Ukraińskiej Powstańczej Armii, mówiąc jedynie o bliżej nieokreślonych poległych. Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski zauważył, że prezydent Ukrainy wspomniał tylko o dwóch zaatakowanych przez UPA miejscowościach, podczas gdy było ich 99. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel ocenił z kolei, że Zełenski w swoim komunikacie zaprezentował bezczelny, sowiecki styl uprawiania dyplomacji.

USA przeprowadziły największe ataki na Iran od zawarcia porozumienia pokojowego

Stany Zjednoczone przeprowadziły największe od zawartego w czerwcu ramowego porozumienia pokojowego ataki na Iran. Mimo gróźb ze strony Amerykanów Irańczycy nie zamierzają ponownie otworzyć Cieśniny Ormuz.

W nocy z soboty na niedzielę amerykańskie lotnictwo przeprowadziło serię nalotów na irańskie obiekty wojskowe. Według Stanów Zjednoczonych łącznie uderzono w 140 lokalizacji. Iran twierdzi, że w niedzielę Amerykanie zaatakowali cele w południowej części kraju — między innymi wyspę Keszm, w którą miało uderzyć od 10 do 11 amerykańskich pocisków. Poza tym eksplozje słyszano w kilku irańskich miastach portowych.

W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wystrzelił rakiety i drony w kierunku terytoriów sojuszników USA w Zatoce Perskiej — Kuwejtu, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Omanu i Jordanii. We wszystkich tych krajach znajdują się bazy wojskowe armii amerykańskiej.

Kolejna wymiana ciosów między Waszyngtonem a Teheranem ma związek z zamknięciem przez Iran Cieśniny Ormuz. Irańczycy zarzucają Amerykanom naruszenie zobowiązań zawartych w zeszłorocznym porozumieniu pokojowym — chodzi o artykuł zobowiązujący Stany Zjednoczone do niewprowadzania dodatkowych sił wojskowych na Bliski Wschód. Prezydent USA Donald Trump twierdzi, że w rzeczywistości Iran nie kontroluje jednego z najważniejszych światowych szlaków handlowych, ponieważ zachowuje on charakter międzynarodowy. Podobne stanowisko zajęło Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA, które przekazało, że wszystkie statki mogą legalnie przepływać przez Cieśninę Ormuz. Wcześniej irańskie wojsko miało zaatakować jednostkę, która zignorowała obowiązek poruszania się oficjalnie zatwierdzoną trasą.

Premier Ukrainy Julia Swyrydenko straciła stanowisko

W ramach rekonstrukcji rządu ze stanowiskiem pożegnała się premier Ukrainy Julia Swyrydenko. Jak zapowiedział prezydent Wołodymyr Zełenski, kolejny gabinet ma zacząć realizować nową strategię polityczną.

Swyrydenko została odwołana niemal dokładnie rok po objęciu funkcji szefowej rządu. Za pośrednictwem platformy X przekazała, że jest dumna ze swojej pracy dla Ukrainy w trudnym okresie wojny trwającej od lutego 2022 roku. Decyzję o odejściu miała podjąć po rozmowie z prezydentem.

Wcześniej zmiany w rządzie zapowiedział sam Zełenski, informując, że jego kraj przyjmuje nową strategię polityczną, zakładającą nową politykę zagraniczną — za każdy priorytetowy kierunek odpowiadać ma inna osoba, dysponująca odpowiednim doświadczeniem i zdolna wdrażać ustalenia poczynione na najwyższym szczeblu. Do najważniejszych kwestii prezydent zaliczył rozmowy z Unią Europejską oraz poprawę relacji z sąsiednimi państwami.

Jak zauważa portal Politico, Zełenski nie wskazał powodów odwołania dotychczasowej premier ani nie podał nazwiska jej następcy. Swyrydenko miała za to otrzymać propozycję kontynuowania pracy dla kraju na innym ważnym stanowisku. Rekonstrukcja obejmie nie tylko sam rząd, ale również służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju — ma to związek z nowymi wyzwaniami pojawiającymi się w regionach przyfrontowych i przygranicznych. Serwis Kyiv Independent poinformował, że decyzja premier była sporym zaskoczeniem dla polityków proprezydenckiej partii Sługa Narodu — zazwyczaj odwołanie rządu jest ostatecznością, a dotąd nie widziano wyraźnych powodów, dla których Swyrydenko miałaby zostać odwołana.

Byli politycy Polski 2050 założyli Unię Centrum

Byli politycy Polski 2050 założyli nową partię polityczną — Unię Centrum. Priorytetem ugrupowania mają być relacje z Unią Europejską oraz zrównoważony rozwój gospodarczy.

Unia Centrum powstała na bazie działającego od lutego bieżącego roku klubu parlamentarnego Centrum. W jego skład wchodzą politycy, którzy w wyborach parlamentarnych w 2023 roku startowali do Sejmu z list Polski 2050, jednak na początku roku poróżnili się z nowym kierownictwem partii, kierowanej obecnie przez minister funduszy i polityki regionalnej Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.

Na czele Unii Centrum stanie minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, a wiceprzewodniczącymi zostaną Michał Kobosko, Mirosław Suchoń, Elżbieta Bińczycka oraz Ewa Szumańska. Cytowany przez portal Interia.pl europoseł Kobosko powiedział, że decyzja o powołaniu nowego ugrupowania zapadła po kilku tygodniach intensywnych rozmów. Zdaniem minister Hennig-Kloski partia ma położyć kres coraz głębszym podziałom na polskiej scenie politycznej.

Deklaracja programowa Unii Centrum zostanie ogłoszona już po okresie wakacyjnym, podczas zjazdu partii zaplanowanego na wrzesień. Jej szefowa powiedziała w niedzielę, że dla jej inicjatywy najważniejsze będzie łączenie odpowiedzialności za państwo z odwagą, a także działań na rzecz rozwoju gospodarczego z zasadami ochrony środowiska. Polska ma przy tym pozostać silnym krajem w Unii Europejskiej. Nowe ugrupowanie ma również współtworzyć Unię Europejskich Demokratów, kierowaną dotąd przez wspomnianą Bińczycką — partię powstałą przed dekadą, reprezentowaną w parlamencie przez wicemarszałka Senatu Michała Kamińskiego.

27 października odbędą się wybory do parlamentu Izraela

Wybory do Knesetu odbędą się 27 października. Po raz kolejny wystartuje w nich premier Izraela Beniamin Netanjahu, kierujący rządzącym Likudem. Głosowanie odbędzie się w ostatnim możliwym terminie dopuszczonym przez konstytucję. Poprzednie wybory parlamentarne miały miejsce 1 listopada 2022 roku, a obecna kadencja Knesetu formalnie zakończy się 17 lipca.

Dziennik The Times of Israel podkreśla, że po raz pierwszy od 38 lat wybory odbędą się zgodnie z planem, a po raz pierwszy od 53 lat szef rządu wypełni pełną kadencję. W ostatnim czasie prawicowa koalicja rządowa rozpoczęła w parlamencie ofensywę legislacyjną, zamierzając przyjąć jak najwięcej kontrowersyjnych ustaw przed rozwiązaniem Knesetu — zwykle inicjatywy ustawodawcze zostają wstrzymane przed wyborami, chyba że rządzący zawrą w tej sprawie porozumienie z opozycją.

Tegoroczne wybory postrzegane są jako swoiste referendum w sprawie pozostania na stanowisku obecnego premiera, który w trakcie swojej kadencji prowadził między innymi wojnę z palestyńskim Hamasem w Strefie Gazy. Netanjahu ponownie wystartuje jako lider listy. Według sondaży ani rządząca koalicja, ani opozycja odmawiająca współpracy z partiami arabskimi nie uzyskałyby większości. Głównymi konkurentami Netanjahu w walce o stanowisko szefa rządu mają być były generał i lider partii Jesz Atid Gadi Eizenkot oraz były premier i lider listy Razem Naftali Bennett.

Były premier Hiszpanii oskarżony o rasizm, FIFA chce rozszerzyć mundial

Były premier Hiszpanii Mariano Rajoy został oskarżony o rasizm, ponieważ stwierdził, że w piłkarskiej reprezentacji Francji nie gra żaden Francuz. Mistrzostwa świata w piłce nożnej mogą tymczasem zostać rozszerzone z 48 do 64 drużyn.

Szef hiszpańskiego rządu w latach 2011–2018 komentuje mundial na łamach popularnego prawicowego portalu LDB. W swoim najnowszym felietonie odniósł się do wtorkowego półfinału mistrzostw, w którym zmierzyły się kadry Hiszpanii i Francji. Zdaniem Rajoya francuska kadra jest z najwyższej półki, ale nie grają w niej Francuzi. Jak zauważa jednak telewizja Euronews, tylko trzech obecnych kadrowiczów Francji urodziło się poza granicami kraju, choć wielu piłkarzy ma korzenie imigranckie.

Słowa byłego lidera konserwatywnej Partii Ludowej skrytykowali lewicowi hiszpańscy politycy, określając je jako rasistowskie i ksenofobiczne. Felieton Rajoya skomentowała też francuska minister do spraw równości kobiet i mężczyzn oraz walki z dyskryminacją Aurore Bergé, według której powtarzające się komentarze na temat pochodzenia francuskich piłkarzy są nie do zniesienia.

Turniej rozgrywany w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku po raz pierwszy odbywa się w rozszerzonym formacie z udziałem 48 zespołów. Prezes FIFA Gianni Infantino powiedział, że kolejny mundial może zostać powiększony do 64 drużyn. Rozmowy na temat liczby uczestników kolejnego turnieju mają rozpocząć się po zakończeniu trwających mistrzostw, których finał odbędzie się w niedzielę 19 lipca.

Źródło: Kanał Otwarty

Jeśli znalazłeś błąd w tekście, prosimy o powiadomienie nas zaznaczając wybrany fragment i wciskając Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: