
Rumunia złoży oficjalny protest dyplomatyczny po kolejnym naruszeniu jej przestrzeni powietrznej przez Rosję, a prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzega przed przygotowywanym na jesień dużym rosyjskim atakiem. Premier Donald Tusk oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego o zablokowanie środków na obniżkę cen paliw, niemiecka policja zastrzeliła islamistę, który zaatakował uczestników parady równości w Berlinie, Mateusz Morawiecki wraz ze zwolennikami został wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, Viktor Orbán wezwał Węgrów do oporu wobec rządów Pétera Magyara, kraje Zatoki Perskiej nie mogą porozumieć się w sprawie zakończenia wojny w regionie, a sekretarz generalny ONZ wezwał do zniesienia sankcji wobec Syrii. Przegląd najważniejszych wydarzeń dnia — w programie „Układ poranny” z Michałem Ziomkiem.
Rumunia złoży protest po naruszeniu przestrzeni powietrznej przez Rosję
Rumunia złoży oficjalny protest dyplomatyczny po kolejnym naruszeniu jej przestrzeni powietrznej przez Rosję. Rosyjskie wojsko, według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, szykuje duży atak wymierzony w jego państwo.
Myśliwiec F-16 zestrzelił w niedzielę rosyjskiego drona przelatującego nad rumuńskimi wodami terytorialnymi przy granicy rumuńsko-ukraińskiej. Wojsko Rumunii poinformowało, że to już trzecie naruszenie przestrzeni powietrznej kraju w ciągu zaledwie trzech dni. Prezydent Rumunii Nicușor Dan zapowiedział złożenie oficjalnego protestu dyplomatycznego w tej sprawie, uznając działania Rosji za niedopuszczalne i niemożliwe do zaakceptowania. Polityk przypomniał, że rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne naruszyły równocześnie przestrzeń powietrzną Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Rumunia w sobotę zestrzeliła drona typu Shahed w środkowej części kraju, a w piątek zneutralizowała maszynę przelatującą nad wschodnią częścią państwa.
Rosja, według prezydenta Ukrainy, ma przygotowywać duży atak wymierzony w Ukrainę. Zełenski, powołując się na dane wywiadowcze ukraińskich służb, przekazał, że Rosja planuje jesienią wielką ofensywę. Władze w Moskwie mają szykować się do przeprowadzenia dużej mobilizacji oraz do ściągnięcia na front żołnierzy z Korei Północnej — do rosyjskiego obwodu woroneskiego miałoby trafić nawet 30 000 wojskowych Koreańskiej Armii Ludowej.
W niedzielę uderzeniem w Ukrainę zagroził też Iran. Irańska armia miałaby odpowiedzieć w ten sposób na śmierć marynarza podczas ukraińskiego ataku na statek przepływający przez Morze Kaspijskie. Ukraiński prezydent twierdzi, że celem jego armii były transporty sprzętu wojskowego.
Tusk oskarża Nawrockiego o zablokowanie obniżki cen paliw
Premier Donald Tusk zarzucił prezydentowi Karolowi Nawrockiemu zablokowanie obniżki cen paliw. Głowa państwa skierowała do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
Przepisy przegłosowane przez Sejm zakładają opodatkowanie przedsiębiorstw, które znacząco wzbogaciły się na kryzysie na rynku surowców energetycznych. Wojna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem doprowadziła do dużej podwyżki cen ropy naftowej, dlatego firmy wykorzystujące sytuację miałyby zapłacić 60-procentowy podatek od przychodów ponad marżę referencyjną.
Prezydent Nawrocki skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego z powodu wątpliwości związanych z jej zgodnością z ustawą zasadniczą. Przepisy forsowane przez koalicję rządzącą weszłyby w życie w sierpniu, ale obejmowałyby zyski przedsiębiorstw osiągane od marca tego roku. Premier Tusk uznał decyzję głowy państwa za zablokowanie środków pozwalających na sfinansowanie tańszych paliw na stacjach benzynowych.
Minister finansów Andrzej Domański twierdzi, że nowy podatek przyniósłby 4 miliardy złotych na pokrycie programu CPN, i oskarżył prezydenta o stanie po stronie dużych koncernów paliwowych. Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker napisał na platformie X, że premier jest gospodarczym dyletantem, skoro jego zdaniem wprowadzenie nowego podatku doprowadzi do obniżki cen paliw, sugerując szefowi rządu obniżenie VAT i akcyzy. Szefernaker dodał, że decyzja Nawrockiego uchroniła kierowców przed gigantycznym wzrostem cen paliwa i oleju napędowego.
Niemiecka policja zastrzeliła islamistę po ataku na paradę równości
Niemiecka policja zastrzeliła islamistę podejrzanego o przeprowadzenie zamachu na uczestników parady równości w Berlinie. Mężczyzna jeszcze w maju został skazany na karę więzienia w zawieszeniu.
Funkcjonariusze poszukiwali Abdulaba od sobotniego wieczora — wjechał wówczas furgonetką w grupę osób w berlińskim parku Tiergarten, niedaleko Bramy Brandenburskiej i placu Poczdamskiego. W wyniku ataku zginęła jedna osoba, a 29 odniosło rany. W tym samym czasie nieopodal odbywała się berlińska parada równości.
Sprawca zamachu był nieuchwytny do niedzielnego popołudnia. Z komunikatu niemieckiej policji wynika, że został zastrzelony, gdy przy użyciu broni białej zaatakował policjantów próbujących go aresztować. Funkcjonariusze otworzyli ogień na terenie ogródków działkowych w zachodniej części stolicy Niemiec.
21-letni mężczyzna był obywatelem Libanu, podejrzewanym o sympatyzowanie z tak zwanym Państwem Islamskim. Według dziennika Die Welt kilkukrotnie szukał możliwości przystąpienia do samozwańczego kalifatu. W ubiegłym roku został aresztowany przez służby po powrocie z Libanu, a do maja tego roku przebywał w areszcie w związku z podejrzeniami o planowanie zamachu terrorystycznego — skazano go wówczas na rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Morawiecki wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości
Mateusz Morawiecki wraz z członkami stowarzyszenia Rozwój Plus został wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości. Były premier zdementował pojawiające się pogłoski o możliwej współpracy z Polskim Stronnictwem Ludowym i Polską 2050.
W miniony czwartek o północy minął czas na złożenie przez polityków PiS oświadczeń o rezygnacji z przynależności do stowarzyszeń o charakterze politycznym. Prezes partii Jarosław Kaczyński w piątek poinformował, że osoby, które ostatecznie nie podpisały deklaracji, zostaną wykluczone z szeregów ugrupowania.
Zdaniem Kaczyńskiego winny rozłamu w PiS jest Morawiecki, który miał dążyć do przejęcia władzy w największej opozycyjnej partii, choć rozwiązując stowarzyszenie, mógł stać się bardzo ważną osobą w jej szeregach. Prezes PiS zasugerował, że były premier w przyszłości byłby jednym z głównych kandydatów do zastąpienia go na tym stanowisku. W rozmowie z telewizją Republika Kaczyński wyraził zarazem gotowość do przyszłej współpracy z Morawieckim, stwierdzając, że obie strony mają pójść nieco innymi drogami.
Morawiecki po wykluczeniu przekazał, że po jego stronie stanęło 40 posłów, trzech europosłów i jeden senator. W swoim oświadczeniu poinformował, że wraz ze swoimi zwolennikami do końca walczył o jedność ugrupowania, przedstawiając prezesowi partii swoje propozycje zmian. Według szefa Rozwoju Plus na razie jest za wcześnie, aby mówić o stworzeniu przez niego nowej formacji. Zaprzeczył ponadto pojawiającym się medialnym pogłoskom o możliwej współpracy z PSL i Polską 2050, stwierdzając, że przedstawiciele obecnej koalicji rządowej nie są dla niego partnerami do rozmów.
Orbán wzywa Węgrów do oporu wobec rządów Magyara
Były premier Węgier Viktor Orbán wezwał Węgrów do oporu wobec działań swojego następcy Pétera Magyara. Uważa on ostatnie decyzje nowego rządu za próbę budowy autorytarnego reżimu.
Lider opozycyjnego Fideszu wystąpił na Letnim Uniwersytecie Mniejszości Węgierskiej w Rumunii. W swoim przemówieniu porównał system budowany przez partię TISZA do autorytaryzmu w Wenezueli. Orbán opisał rządy Magyara jako mieszankę komunistycznego myślenia, politycznej arbitralności i ekonomicznego ucisku.
Nowe władze Węgier mają zmierzać do całkowitego usunięcia Fideszu ze sceny politycznej poprzez próbę wykluczenia jego przywódców z polityki, a także przez wykorzystywanie pozaprawnych środków w celu zniszczenia każdego ugrupowania stanowiącego alternatywę dla TISZA. W opinii Orbána Magyar zdradził zaufanie wyborców, dlatego Węgrzy powinni zacząć prowadzić opór wobec jego działań.
Sam nowy premier Węgier, odpowiadając na słowa swojego poprzednika, stwierdził, że nie ma sensu współpracować z „mafijnym bossem”. Zmiana konstytucji przez rządzącą partię TISZA w połowie lipca doprowadziła do rezygnacji ze stanowiska prezydenta Tamása Sulyoka — opozycyjna prawica uznała zmuszenie głowy państwa do ustąpienia za złamanie zasad praworządności.
Orbán podczas wizyty w Rumunii wezwał do zniesienia stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej i do ograniczenia uprawnień organu wykonawczego UE. Rządy we wspólnocie powinni przejąć europejscy patrioci, aby jej państwa członkowskie mogły odzyskać swoją niepodległość.
Kraje Zatoki Perskiej nie mogą porozumieć się ws. zakończenia wojny
Państwa Zatoki Perskiej nie mogą porozumieć się w sprawie możliwego zakończenia wojny w regionie. Część państw opowiada się za kontynuowaniem ataków USA na Iran, z kolei dla innych najważniejsze jest otwarcie Cieśniny Ormuz — twierdzi portal Politico.
USA kilkanaście dni temu wznowiły ataki na terytorium Iranu. W odwecie irańskie wojsko przy pomocy rakiet i dronów niszczy infrastrukturę należącą do Ameryki i jej arabskich sojuszników. Państwa członkowskie Rady Współpracy Zatoki Perskiej w tej sytuacji starają się znaleźć sposób na zaprowadzenie pokoju w regionie — problemem mają być głębokie podziały między arabskimi monarchami.
Informatorzy Politico uważają, że mimo ostatnich manifestacji jedności, Rada Współpracy Zatoki Perskiej w praktyce już nie funkcjonuje. Należące do niej kraje mają rozbieżne cele w trwającym amerykańsko-irańskim konflikcie — część z nich chce nadal wspomagać Stany Zjednoczone w ich atakach wymierzonych w Iran, dla pozostałych członków organizacji priorytetem jest otwarcie Cieśniny Ormuz, żeby mogli oni ponownie eksportować swoje surowce energetyczne.
Do drugiej grupy państw należą Bahrajn, Katar i Kuwejt — w porównaniu do Arabii Saudyjskiej, Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nieposiadających alternatywnych szlaków transportu ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Podziały w sprawie relacji z krajami Zatoki Perskiej mają istnieć także w administracji prezydenta USA Donalda Trumpa — Biały Dom ceni sobie bliskie stosunki z państwami regionu, ale Departament Wojny chciałby zmniejszyć zaangażowanie w pomoc sojusznikom z Bliskiego Wschodu.
Szef ONZ wzywa do zniesienia sankcji wobec Syrii
Sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych António Guterres wezwał do zniesienia sankcji nałożonych na Syrię. Podczas dwudniowej wizyty w Damaszku spotkał się z syryjskim prezydentem Ahmadem al-Szaraa.
Szef ONZ powiedział, że z zadowoleniem przyjął dotychczasowe wysiłki społeczności międzynarodowej na rzecz wyprowadzenia Syrii z izolacji. Guterres oczekuje jeszcze bardziej zdecydowanych działań, czyli zniesienia wszystkich obowiązujących wciąż sankcji. Dzięki temu Syria mogłaby ożywić swoją gospodarkę, zniszczoną kilkunastoletnią wojną domową i wieloletnimi ograniczeniami.
Syryjczycy mają obecnie potrzebować inwestycji w kapitał ludzki, gospodarkę, instytucje, infrastrukturę cywilną czy przywrócenie podstawowych usług publicznych. Ponadto sekretarz generalny ONZ uważa, że Syria powinna otrzymać pomoc w celu umożliwienia bezpiecznego powrotu syryjskich uchodźców, przebywających od wielu lat w innych państwach.
Jak przypomina telewizja Euronews, poza granicami swojego kraju mieszka wciąż 6 milionów osób — dotąd do Syrii wróciło tylko półtora miliona obywateli tego państwa, z kolei prawie 6 milionów osób zostało przesiedlonych wewnątrz kraju i nadal nie może powrócić do swoich wcześniejszych miejsc zamieszkania.
Guterres w trakcie swojej wizyty potępił ataki Izraela na terytorium Syrii, wzywając do poszanowania jej suwerenności. W niedzielę w jednej ze wsi w syryjskiej prowincji Dara izraelscy żołnierze utworzyli swój punkt kontrolny. Izrael od dłuższego czasu zapowiada utworzenie buforowej strefy bezpieczeństwa przy swojej granicy z Syrią.
Źródło: Kanał Otwarty