W czwartek, 22 maja, polskie myśliwce pełniące dyżur w ramach misji NATO przechwyciły rosyjski bombowiec Su-24, który wykonywał prowokacyjne manewry w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad Morzem Bałtyckim.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o zdarzeniu, podkreślając powagę sytuacji.

Celowe działania rosyjskiego lotnictwa

Zgodnie z relacją ministra, późnym wieczorem NATO nakazało poderwanie pary polskich myśliwców w odpowiedzi na aktywność rosyjskiego samolotu, który zachowywał się w sposób zagrażający bezpieczeństwu lotów.

„Działania te były celowe i niebezpieczne” – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Polscy piloci skutecznie przechwycili i wypchnęli rosyjskiego intruza poza strefę potencjalnego zagrożenia.

Kaliningrad jako źródło rosyjskich prowokacji

Minister zwrócił uwagę na wzmożoną aktywność rosyjskich maszyn startujących z obwodu kaliningradzkiego. Samoloty te często latają bez włączonych transponderów, bez planów lotu i bez kontaktu z wieżami kontroli lotów, co znacząco zwiększa ryzyko incydentów.

„Nie dajemy się prowokować, ale reagujemy stanowczo – zarówno jako państwo, jak i w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego” – zaznaczył minister.

NATO i Estonia ściśle współpracują po incydencie pod Tallinem

Do zdarzenia doszło niedługo po innym niebezpiecznym incydencie w rejonie Tallina. Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna omówił z amerykańskim sekretarzem stanu Marko Rubio przypadek zakłócenia przez rosyjski myśliwiec próby zatrzymania tankowca przez estońską marynarkę wojenną.

Sojusz Północnoatlantycki oraz Estonia pozostają w ścisłej koordynacji w zakresie reagowania na działania rosyjskiego „floty cieni” na Morzu Bałtyckim.

Źródło: ua.news

Jeśli znalazłeś błąd w tekście, prosimy o powiadomienie nas zaznaczając wybrany fragment i wciskając Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: