Image
fot. Kanał Otwarty

Prezydent Karol Nawrocki twierdzi, że rządy Polski i Niemiec mają wielki problem z prawdą o II wojnie światowej, a Polska ma otrzymać w przyszłym roku 400 milionów euro za broń przekazaną Ukrainie. Niemcy zamknęły rosyjski konsulat w odpowiedzi na planowany atak na lotnisko w Lipsku, przy elektrowni węglowej w Niemczech znaleziono materiały wybuchowe, Unia Europejska ogłosiła fiasko dyplomatycznych działań na rzecz otwarcia Cieśniny Ormuz, Szwecja przeprowadziła ćwiczenia wojskowe z pochówku poległych żołnierzy, a Ukraina otrzymała zgodę na prace poszukiwawcze na Chełmszczyźnie.


Nawrocki: Polska i Niemcy mają problem z prawdą o wojnie

Prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej powiedział, że rządy zarówno Polski, jak i Niemiec mają wielki problem z tymi historycznymi wydarzeniami. Opozycja skrytykowała prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz za nawiązanie w wystąpieniu do oblężenia Leningradu.

Głowa państwa wygłosiła przemówienie w trakcie obchodów 87. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Prezydent Nawrocki mówił na Westerplatte o konieczności uregulowania kwestii reparacji wojennych przez Niemcy. Poza tym w jego opinii wiedza na temat wydarzeń sprzed prawie dziewięciu dekad wciąż nie jest dobrze znana poza granicami Polski.

Podkreślił, że problem z kwestiami historycznymi mają nie tylko Niemcy, ale także rząd Donalda Tuska. Nawrocki zwrócił się zresztą bezpośrednio do szefa polskiego rządu o wspieranie go w staraniach o uzyskanie reparacji wojennych od Niemiec.

Premier Tusk w swoim przemówieniu zaapelował z kolei o nieustanne okazywanie wsparcia Ukrainie. Stwierdził, że nie należy powtarzać obecnie historycznych błędów, takich jak podpisanie układu monachijskiego w 1938 roku.

Duże kontrowersje wzbudziło wystąpienie prezydent Gdańska. Nawiązała ona w nim do oblężenia Leningradu przez wojska niemieckie, przypominając, że 1 września przypada też 85. rocznica jego rozpoczęcia. Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz zarzucił Tuskowi i Dulkiewicz ciągłe skupianie się na problemach innych państw, a według europosła Prawa i Sprawiedliwości Mariusza Kamińskiego osoby związane z obecną koalicją rządzącą są „wyprute z polskości”.

Polska otrzyma od UE 400 mln euro za broń dla Ukrainy

Polska w przyszłym roku otrzyma od Unii Europejskiej 400 milionów euro za broń przekazaną Ukrainie. Dowiedziało się Radio RMF FM. Środki z unijnego funduszu pokojowego zasilą Polski Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

Wspomniane pieniądze ze zwrotu miały zostać już zagwarantowane i trafią do Polski w 2027 roku. Dodatkowo polskie władze mogą ubiegać się o kolejne środki z dodatkowej puli wygospodarowanej przez Unię Europejską — chodzi o kwotę od 10 do maksymalnie 30 milionów euro. Najpierw swoje stanowisko wobec propozycji podziału pieniędzy musi jednak zmienić Francja.

Środki z unijnego funduszu pokoju były blokowane przez Węgry pod rządami byłego już premiera Wiktora Orbána. Weto dotyczące ich przekazania zostało wycofane przez gabinet Pétera Magyara. Wypłata została uzgodniona we wtorek podczas zorganizowanego w Irlandii spotkania ministrów obrony państw członkowskich Unii Europejskiej.

Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział serwisowi internetowemu Radia RMF FM, że pieniądze po ich przekazaniu przez wspólnotę w przyszłym roku trafią do funduszu wsparcia sił zbrojnych prowadzonego za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego. Jego podstawowym zadaniem jest finansowanie kompleksowej modernizacji Wojska Polskiego.

Jeszcze przed wetem ze strony Węgier Polska otrzymała blisko 830 milionów euro w ramach unijnego mechanizmu. Najwięcej pieniędzy w 2027 roku otrzymają Niemcy, bo to właśnie one są największym donatorem Ukrainy wśród państw należących do Unii Europejskiej. Łącznie unijny fundusz pokojowy dysponuje kwotą 6 miliardów 600 milionów euro.

Szefowie resortów obrony krajów członkowskich Unii Europejskiej porozumieli się w sprawie kolejnej transzy wsparcia dla Ukrainy — otrzyma ona sprzęt warty miliard euro, z kolei 900 milionów euro zostanie przeznaczonych na kolejną unijną misję szkoleniową dla ukraińskiej armii.

Niemcy zamknęły konsulat Rosji po planowanym ataku na lotnisko

Niemcy ogłosiły zamknięcie konsulatu generalnego Rosji w Bonn. Władze w Berlinie oskarżyły Moskwę o przygotowywanie ataku dronowego wymierzonego w lotnisko w Lipsku.

Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt powiedział, że policyjne śledztwo, ustalenia wywiadu i schemat planowanego ataku wskazują jednoznacznie na udział Rosji w hybrydowych działaniach przeciwko Niemcom. Polityk CSU oskarżył Rosję o przeprowadzenie serii ataków w Niemczech i w sąsiednich europejskich państwach — ich celem miała być infrastruktura krytyczna, koncerny zbrojeniowe oraz inne wojskowe projekty wspierające Ukrainę.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul w związku z ustaleniami śledczych zdecydował o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Bonn oraz Domu Rosyjskiego, działającego dotąd w Berlinie. Do niemieckiego resortu dyplomacji zostanie ponadto wezwany rosyjski ambasador, a służby zaostrzą kontrole graniczne rosyjskich obywateli.

5 sierpnia na lotnisku Lipsk-Halle odkryto drona wyposażonego w materiały wybuchowe — znajdował się on niedaleko maszyny należącej do ukraińskich linii lotniczych Antonov Airlines. Tydzień później niemieckie służby znalazły kolejny bezzałogowy statek powietrzny, odkryty na polu położonym niedaleko portu lotniczego we wschodnich Niemczech.

Szef niemieckiego resortu spraw wewnętrznych, w wypowiedzi cytowanej przez dziennik Die Welt, podkreślił, że jego kraj najprawdopodobniej będzie celem kolejnych rosyjskich ataków hybrydowych.

Przy elektrowni węglowej w Niemczech znaleziono materiały wybuchowe

Niemiecka policja wykryła materiały wybuchowe w pobliżu elektrowni węglowej. Premier Brandenburgii Dietmar Woidke twierdzi, że próbowano zaatakować obiekt znajdujący się na terytorium Jänschwalde.

Kilka ładunków wybuchowych domowej roboty zostało znalezionych w pobliżu stacji elektroenergetycznej na południowy wschód od Berlina. Z relacji niemieckich mediów wynika, że operator lokalnej sieci energetycznej myślał, że ma do czynienia z fajerwerkami sylwestrowymi. Część z ładunków została wystrzelona, dlatego w pobliżu podstacji Tzschernow-Preilack odnotowano krótką przerwę w dostawach prądu — została ona przywrócona po krótkim czasie.

Szef rządu Brandenburgii uważa, że materiały wybuchowe miały zostać wykorzystane do ataku na elektrownię Jänschwalde. Zdaniem Woidkego z powodu częstotliwości podobnych incydentów konieczne jest wzmocnienie ochrony niemieckiej infrastruktury energetycznej.

Telewizja Deutsche Welle przypomina w tym kontekście o niedawnej serii ataków na sieć w Berlinie — w styczniu w niemieckiej stolicy doszło do podpalenia linii energetycznej przez lewicowych ekstremistów, przez co pozbawionych ogrzewania zostało około 45 000 gospodarstw domowych. Przed dwoma laty odcięto z kolei dopływ prądu do fabryki koncernu Tesla znajdującej się pod Berlinem.

UE ogłosiła fiasko dyplomacji ws. Cieśniny Ormuz

Unia Europejska uważa działania dyplomatyczne na rzecz otwarcia Cieśniny Ormuz za nieskuteczne. Stany Zjednoczone po raz kolejny przeprowadziły ataki na cele wojskowe znajdujące się w Iranie.

Wysoka Komisarz Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaja Kallas ogłosiła fiasko starań dyplomatycznych na rzecz przywrócenia wolności żeglugi w Cieśninie Ormuz. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła konieczność poszanowania swobody przepływu przez jeden z najważniejszych światowych szlaków transportowych — żadne państwo nie powinno pobierać żadnych opłat za korzystanie z żeglugi w miejscach, które dotąd były otwarte dla wszystkich krajów.

Jak zauważa portal Politico, szefowa unijnej dyplomacji wyraziła swoją opinię na temat działań dyplomatycznych po kolejnej wymianie ciosów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.

Amerykanie w weekend zaatakowali wyrzutnie rakiet na irańskiej wyspie Chark, a w odpowiedzi Irańczycy uderzyli w amerykańskie bazy lotnicze w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. We wtorek siły zbrojne Stanów Zjednoczonych poinformowały o kolejnych działaniach militarnych wymierzonych w Iran — amerykańska armia miała zaatakować obiekty wojskowe należące do irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, w których znajdują się wyrzutnie rakiet.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że skoro USA nie chcą, żeby Iran eksportował swoją ropę naftową przez Zatokę Perską, to żaden kraj regionu nie będzie mógł transportować swoich paliw kopalnych przez Cieśninę Ormuz.

Szwecja przeprowadziła ćwiczenia z pochówku żołnierzy

Szwecja przeprowadziła ćwiczenia wojskowe z zakresu pochówku poległych żołnierzy. Według telewizji Euronews ostatnie tego rodzaju manewry odbyły się w Szwecji w latach 50. ubiegłego wieku.

Ćwiczenia Aurora 26 z udziałem blisko 18 000 żołnierzy z 13 państw trwały od połowy kwietnia do połowy maja bieżącego roku. Jednym z ich elementów były szkolenia z zakresu przygotowywania pochówków zabitych wojskowych — w tej części manewrów wzięło udział 300 żołnierzy szwedzkich sił zbrojnych, wspomaganych przez kapłanów Kościoła Szwecji oraz urzędników Szwedzkiego Urzędu Skarbowego i Krajowej Agencji Poboru.

Wykorzystano w nich blisko pół setki manekinów mających imitować zmarłych wojskowych. Ćwiczenia obejmowały cały proces postępowania z osobami poległymi w trakcie wojny — odzyskiwanie zwłok, ich identyfikację, powiadamianie ambasad państw sojuszniczych i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża oraz sam pochówek poległych z honorami wojskowymi.

Wiosenne manewry zostały opisane w artykule naukowym opublikowanym przez czasopismo Frontiers in Psychiatry. Z treści tekstu przytoczonego przez Euronews wynika, że ćwiczenia pogrzebowe przeprowadzono w Szwecji po raz pierwszy od początku lat 50. XX wieku. Aurora 26 miały wpisywać się w szerszy schemat manewrów prowadzonych przez państwa wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego, które w obliczu napięć z Rosją przygotowują się na najgorsze możliwe scenariusze potencjalnej wojny.

Ukraina otrzymała zgodę na prace poszukiwawcze na Chełmszczyźnie

Ukraina otrzymała od Polski pozwolenie na przeprowadzenie prac poszukiwawczych na Chełmszczyźnie. W miejscowości Łaskow mogą znajdować się groby Ukraińców zabitych przez partyzantów Batalionów Chłopskich.

Ukraiński wiceminister kultury Iwan Werbycki przekazał, że zgodę na pracę otrzymało Centrum Poszukiwawczo-Memorialne „Dola”, które przeprowadzi je na zlecenie Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. W wypowiedzi cytowanej przez portal interia.pl Werbycki stwierdził, że na Chełmszczyźnie może być pochowana grupa ukraińskich cywilów zamordowanych w marcu 1944 roku.

Doniesienia o wydaniu zgody na prace poszukiwawcze potwierdził lubelski wojewódzki konserwator zabytków doktor Dariusz Kopciowski. Kwestia ta została rozpatrzona wcześniej przez polsko-ukraińską grupę roboczą do spraw godnych pochówków.

Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar w lipcu poinformował o szeregu wniosków złożonych do Polskiego Instytutu Pamięci Narodowej przez rząd jego kraju. Władze w Kijowie chcą przeprowadzić prace poszukiwawcze i ekshumacyjne w Polsce, ale IPN zamierza zgadzać się jedynie na ich prowadzenie przy grobach wojennych.

W marcu 1944 roku Bataliony Chłopskie i Armia Krajowa przeprowadziły akcje odwetowe oraz pacyfikacyjne na ukraińskich mieszkańcach wsi w regionach Chełmszczyzny i Zamojszczyzny — były one odpowiedzią na ataki dokonane w styczniu i lutym tamtego roku przez Ukraińską Powstańczą Armię.

Źródlo: Kanał Otwarty

Jeśli znalazłeś błąd w tekście, prosimy o powiadomienie nas zaznaczając wybrany fragment i wciskając Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: